Było już ciemno, Ulqliora wracała do domu zmieszana. Odebrała swoją pierwszą wypłatę i czuła z tego powodu pewną satysfakcję, jednak to dla kogo i w jaki sposób pracowała strasznie ją irytowało.
-Wróciłam- powiedziała białowłosa gdy przekroczyła próg.
-Dziewucho, oddawaj kasę- warknął pan Romanos (mr. Romek :] ) łapiąc córkę za poraniony nadgarstek.
-Ale... To ja je zarobiłam...
-Co mówisz, nie słyszę- syknął mężczyzna mocniej ściskając rękę nastolatki. Dziewczyna jęknęła z bólu i zachwiała się lekko opierając o drzwi. Sięgnęła wolną ręką do kieszeni i dała ojcu pieniądze. "Romek" wziął pieniądze i puścił Ulquliore spoglądając przy tym z pogardą.-Znaj swoje miejsce zdziro-powiedział po czym wyszedł z domu. Romanos opadła na kolana i złapała się za obolałą rękę, a w jej oku zakręciła się łza.
~O co mu do cholery chodzi!?~oburzyła się wstając. Wzięła klucz, kurtkę i wyszła z domu.
Romanos siedziała w parku od czasu do czasu popijając alkohol. Nie wiedziała, która to już butelka, ale jedno było jasne. Upiła się na tyle, że straciła świadomość.
-Hah? Romanos?-to były ostatnie słowa, które pamiętała.
Zmartwiony szatyn wpatrywała się w trzymaną w ramionach nastolatkę.
~Co jej się stało?~zastanawiał się.
-Jośekk pośtaaw m-mnie-mruknęła pijana Ulqliora.
-N-Nie. Nie będę ryzykował, że coś ci się stanie-wytłumaczył Smith.
-No weź Jośkuu, nje bądz taki-powiedziała nastolatka nadymając policzki.
-P-Przestań- speszył się nastolatek.
-Nje lubis mnie.
-Co?
-Joośek mniee nje lubiii- zapłakała białowłosa.
-Nie, nie, nie. To nie tak- uspokoił ją Josh.
-Szyyyli mniee lubiss?
-Tak, jak każdy- uśmiechnął się chłopak, ale Romanos tylko spochmurniała.
-Nje kaźdy...
Smith uznał, że da dziewczynie spokój. Resztę drogi szli w ciszy, a gdy doszli do domu chłopaka okazało się, że Ulqliora zasnęła. Szatyn położył niebieskooką na łóżku, sam usiadł obok wpatrując się w śpiącą nastolatkę. ~Co ja mam z tobą zrobić? I co ty robiłaś upita w parku?~zastanawiał się i nim się spostrzegł zasnął
<rankiem>
Ulqliorę obudził przyjemny zapach. Otworzyła oczy i zaskoczona stwierdziła, że nie jest ani w parku, ani w swoim pokoju. Usiadła i roztajała się po pomieszczeniu, było małe. Znajdowało się w nim łóżko, biurko i szafa, prawdopodobnie na książki.
-Oh obudziłaś się- usłyszała znajomy głos.-Śniadanie już prawie gotowe.
-C-Co ja tu robię?-zapytała nadal oszołomiona dziewczyna i dopiero po chwili poczuła efekty wypitego alkoholu
-Znalazłem cię upitą w parku- wytłumaczył Josh robiąc zatroskaną minę.-W porządku?
-Ta.. Chyba tak-westchnęła Romanos. Wstała i chwiejnym krokiem ruszyła w stronę kuchni i usiadła przy stole.
-Ulquliora-san co się wczoraj stało?-zapytał chłopak podając jej posiłek.
-Ah to, nieistotne. Mów mi Ulqliora dobrze-powiedziała wpatrując się w okno.-Która godzina?
-9:55, a co?
-Jestem spóźniona!
-Spóźniona, ale gdzie? Przecież jest sobota!-zaskoczył się Josh.
-Dziękuje za wszystko, pa!-pożegnała się Ulqliora, po czym wyszła z domu i pobiegła do pracy.
<hotel>
-Ula-chan!-zawołała jedna z pokojówek, pracujących w hotelu, podbiegając di Ulqliory.
-Tak?
-Kisuke-sama prosi byś do niego przyszła.
~Kisuke-sama?~zamyśliła się białowłosa idąc do gabinetu.-Wołałeś?-zapytała zamykając za sobą drzwi.
-Tak,chcę z tobą porozmawiać-wytłumaczył brunet.
~Przecież nie spóźniłam się tak bardzo, tylko pół godziny~rozmyślała Romanos.-O czym?-zapytała.
-Chcę ci dać awans.
-Awans?
-Tak- Kamito uśmiechnął się i zaczął podchodzić do białowłosej.-Będziesz moja osobistą pokojówką.
-Nie che-powiedziała obojętnie.
-To nie było pytanie-wytłumaczył chłopak pochylając się nad nastolatką.
-Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele-mruknęła zirytowana Ulqliora po czym odsunęła od siebie czarnowłosego.
-A ty nie bądź taka oziębła Ula-chan -zaśmiał się łapiąc dziewczynę za rękę i przyciskając ją do ściany. -Chyba, że chcesz wylecieć.
-Jesteś podły- warknęła, a Kisuke nachylił się w jej stronę.-P-Przestań!-pisnęła Romanos gdy chłopak zaczął całować jej szyje. Ulqliora próbowała się wyrwać, ale na darmo.
Hejka!
Sorki, że taki krótki, no ale nie chciałam wam nic więcej zdradzać. Wiem jestem wredna >D. Nudzi mi się więc myślę, że trochę się poznęcam nad Ulą-chan hahaha... Nie bez przesady, nie będę się mścić i torturować nic z tych rzeczy. W każdym bądź razie będzie się działo, ale nie obiecuje, że nic jej nie zrobię :P.
Pozdrawiam wszystkich czytelników (i wspieram bloggerów) Ulqliora Romanos.
niedziela, 12 kwietnia 2015
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 2
Ulqliora obudziła się przed siódmą. Przeczesała rozczochrane włosy, nałożyła bandaż i ubrała się w mundurek po czym poszła do kuchni. Stanęła przy kuchence i zabrała się za przygotowanie śniadania, gdy kończyła do kuchni wszedł jej ojciec.
-Dzień dobr..- nie dokończyła ponieważ została spoliczkowana.
-Miałaś mnie obudzić suko- syknął przez zęby mężczyzna i usiadł przy stole.-Jesteś jak matka, tak samo nieposłuszna- Te słowa zabolały dziewczynę, ale nie dała tego po sobie poznać. Położyła na stół przygotowane tosty, usiadła i zaczęła jeść. Szybko skończyła i poszła po plecak, spakowała do niego drugie śniadanie, ubrała kurtkę i buty, po czym wyszła żegnając się. Prawdopodobnie gdyby tego nie zrobiła ojciec wykorzystał by to jako pretekst do bicia jej.
Idąc do szkoły zaczepił ją jakiś chłopak, mniej więcej w jej wieku. Miał czarne włosy, oczy i ogólnie był ubrany na czarno. Był wysoki i całkiem dobrze zbudowany.
-Ohayo- przywitał się.
-Ohayo- odparła zimnym głosem.
-Jestem Kamito, jak masz na imię?-dopytywał.
-Co cię to?
-Podobasz mi się - Białowłosa obejrzała się na chłopaka. ~Pies na baby, czy co?~pomyślała.
-Wybacz nie mam smyczy - oznajmiła chłodnym tonem i skręciła w uliczkę prowadzącą do szkoły.
-No weź, nie zgrywaj takiej niedostępnej-powiedział łapiąc ją za rękę. Nastolatka wyrwała się z jego objęć i kopnęła z kolana w brzuch.
-Odwal się- rzekła odwracając się i idąc w swoją stronę. Kamito oparł się ramieniem o ścianę i wpatrywał w sylwetkę odchodzącej nastolatki.
~To może być ciekawe doświadczenie~pomyślał.
<w szkole>
Aki obserwowała białowłosą, która patrzyła w jakiś punkt za oknem.
-Ciekawe nad czym teraz myśli-zadumała rudowłosa i zdała sobie sprawę, że powiedziała to na głos.
-Nie wiem, wygląda na zamkniętą w sobie- westchnęła Suu siedząca w tej samej ławce.
-Dobrze..- rozległ się głos nauczyciela.- No to może panna Romanos podejdzie do tablicy, skoro tak ją nudzą moje słowa- Ulqliora wstała bez słowa, podeszła do tablicy, spojrzała na zadanie i wpisała wynik. -Mogła byś rozpisać i wytłumaczyć zadanie klasie, jeśli łaska?- zapytał mężczyzna. Białowłosa wykonała wszystkie polecenie i odwróciła się w stronę wykładowcy.- Dobrze, możesz wrócić na miejsce- mruknął niezadowolony. Romanos poszła do swojej ławki, a Aki uważnie jej się przyglądała. W pewnym momencie zobaczyła jak kąciki ust niebieskookiej wyginają się lekko do góry wyrażając satysfakcje. Brązowooka przetarła oczy zdziwiona, ale wyraz twarzy Ulqliory znów stał się zimny.
~Pewnie mi się zdawało~pomyślała i zaczęła przepisywać zadanie z tablicy. Białowłosa, do końca lekcji matematyki, wpatrywała się w okno.
Gdy zadzwonił dzwonek na długą przerwę większość osób tworzyła grupki i razem jedli drugie śniadanie, ale Ulqliora poszła schodami na dach szkoły. Josh to zauważył i poszedł za nią. Chciał się z nią zaprzyjaźnić, po prostu poznać. Gdy dotarł na szczyt budynku począł rozglądać się szukając dziewczyny.
-Czego chcesz?- usłyszał głos zza siebie i odwrócił się przestraszony.
-Ach, to ty- odetchnął gdy ujrzał białowłosą. -Może... Zjemy razem drugie śniadanie?
-Nie bardzo.
-Dlaczego?-dopytywał Smith.
-Po prostu wole być sama- rzekła smutnym głosem, co zdziwiło szatyna.
~Więc coś ją trapi, hm... ~zamyślił się.~Musze jej jakoś pomóc~ postanowił Josh, stanął obok Ulqliory usiadł na ziemi opierając się o ścianę.
-Nie ustąpisz, co nie?-mruknęła niezadowolona dziewczyna siadając niedaleko Smitha, a ten tylko zaśmiał się złośliwie.
<po szkole>
- Hej Josh!-krzyknął brunet podbiegający do Lex'a, Aki i Josh'a.
-Coś się stało Li?-zmartwiła się Aki, a ten tylko pociągnął Smith'a kawałek od pozostałych.
-Ej, ej, ej wyluzuj trochę. Co jest?-zapytał szatyn.
-To prawda, że jadłeś dzisiaj śniadanie z Ulqliorą?- dopytywał podekscytowany Darknes.
-T-Tak, i co z teg...?
-Jak to "co z tego?"Przecież to najbardziej atrakcyjna, piękna i seksowna dziewczyna w szkole!
-I co?
-Jak ty tak możesz- zaszlochał Liam. - Ja tam myślałem, że Aki cię zadowala, a tu dochodzi do nie wiadomo czego...
-Że co?!-krzyknął rumieniąc się Josh.-Nie, ja nic..
-Wiem, wiem nie chcesz o tym mówić- zaśmiał się Li.
-Co się dzieje?- na dźwięk głosu Lex'a szatyn prawie podskoczył.
-N-Nic, nic, możemy już iść?- powiedział nadal czerwony szatyn.
~Jak ja nie nawiedzę tego imbecyla!~krzyczała w myślach Romanos masując obolały brzuch. Oberwała od ojca i nawet nie powiedział jej za co. Nastolatka olała ból i usiadła przy biurku zabierając się za zadanie domowe. W pewnym momencie złamał się jej ołówek, przeklęła w myślach i sięgnęła do skarbonki.
-N-Nani?- krzyknęła gdy dostrzegła ile pozostało jej pieniędzy. ~znów będę musiała pracować~westchnęła.~Tylko gdzie? Kawiarnia, bar...?~ położyła się na łóżku wzdychając. ~Mam mało czasu, jeśli się nie pospieszę mogę zostać bez pieniędzy~ Długo myślała nad wyborem, w końcu wymyśliła. -Będę pracować w hotelu, na pewno coś się znajdzie- po tych słowach białowłosa wyszła realizować swój plan.
-Dzień dobry- powiedziała wchodząc do budynku hotelowego.
-Witam panią, czego pani sobie życzy?-zapytała... pokojówka?
-Ja w sprawie pracy.
-Pracy? Hm... Zaprowadzę panią do szefa- powiedziała kobieta i zaprowadziła Ulqliorę korytarzem pod "biuro szefa". Romanos zapukała.
-Proszę- doszło do jej uszu. Nastolatka weszła do biura za którym siedział chłopak w czarnych włosach.-C-Co ty tu robisz?- zapytał zaskoczony Kisuke.
-Mogła bym zapytać o to samo-odparła zirytowana niebieskooka.-Mniejsza... Znajdzie sie dla mnie jakaś praca?
-Praca tak...-zamyślił się chłopak spoglądając na Ulqliorę.
-Normalna praca.
-No ty... Ach, poczekaj chwilę- mruknął Kamito grzebiąc w dokumentach. -Pokojówka.
-Co?
-Mogę cię zatrudnić jako pokojówkę- Białowłosa skrzywiła się.
~Cóż, leprze to niż nic~pomyślała.-Kiedy zaczynam.
-Jak najprędzej-oznajmił zachwycony brunet.

Ohayo! A oto i nowy rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale jest (mam nadzieje że nie ma tylu błędów).
Co by tu... Wesołego (spóźnionego) jajka i śmigusa dyngusa.
Pozdrawiam wszystkich czytelników, Autorka.
-Dzień dobr..- nie dokończyła ponieważ została spoliczkowana.
-Miałaś mnie obudzić suko- syknął przez zęby mężczyzna i usiadł przy stole.-Jesteś jak matka, tak samo nieposłuszna- Te słowa zabolały dziewczynę, ale nie dała tego po sobie poznać. Położyła na stół przygotowane tosty, usiadła i zaczęła jeść. Szybko skończyła i poszła po plecak, spakowała do niego drugie śniadanie, ubrała kurtkę i buty, po czym wyszła żegnając się. Prawdopodobnie gdyby tego nie zrobiła ojciec wykorzystał by to jako pretekst do bicia jej.
Idąc do szkoły zaczepił ją jakiś chłopak, mniej więcej w jej wieku. Miał czarne włosy, oczy i ogólnie był ubrany na czarno. Był wysoki i całkiem dobrze zbudowany.
-Ohayo- przywitał się.
-Ohayo- odparła zimnym głosem.
-Jestem Kamito, jak masz na imię?-dopytywał.
-Co cię to?
-Podobasz mi się - Białowłosa obejrzała się na chłopaka. ~Pies na baby, czy co?~pomyślała.
-Wybacz nie mam smyczy - oznajmiła chłodnym tonem i skręciła w uliczkę prowadzącą do szkoły.
-No weź, nie zgrywaj takiej niedostępnej-powiedział łapiąc ją za rękę. Nastolatka wyrwała się z jego objęć i kopnęła z kolana w brzuch.
-Odwal się- rzekła odwracając się i idąc w swoją stronę. Kamito oparł się ramieniem o ścianę i wpatrywał w sylwetkę odchodzącej nastolatki.
~To może być ciekawe doświadczenie~pomyślał.
<w szkole>
Aki obserwowała białowłosą, która patrzyła w jakiś punkt za oknem.
-Ciekawe nad czym teraz myśli-zadumała rudowłosa i zdała sobie sprawę, że powiedziała to na głos.
-Nie wiem, wygląda na zamkniętą w sobie- westchnęła Suu siedząca w tej samej ławce.
-Dobrze..- rozległ się głos nauczyciela.- No to może panna Romanos podejdzie do tablicy, skoro tak ją nudzą moje słowa- Ulqliora wstała bez słowa, podeszła do tablicy, spojrzała na zadanie i wpisała wynik. -Mogła byś rozpisać i wytłumaczyć zadanie klasie, jeśli łaska?- zapytał mężczyzna. Białowłosa wykonała wszystkie polecenie i odwróciła się w stronę wykładowcy.- Dobrze, możesz wrócić na miejsce- mruknął niezadowolony. Romanos poszła do swojej ławki, a Aki uważnie jej się przyglądała. W pewnym momencie zobaczyła jak kąciki ust niebieskookiej wyginają się lekko do góry wyrażając satysfakcje. Brązowooka przetarła oczy zdziwiona, ale wyraz twarzy Ulqliory znów stał się zimny.
~Pewnie mi się zdawało~pomyślała i zaczęła przepisywać zadanie z tablicy. Białowłosa, do końca lekcji matematyki, wpatrywała się w okno.
Gdy zadzwonił dzwonek na długą przerwę większość osób tworzyła grupki i razem jedli drugie śniadanie, ale Ulqliora poszła schodami na dach szkoły. Josh to zauważył i poszedł za nią. Chciał się z nią zaprzyjaźnić, po prostu poznać. Gdy dotarł na szczyt budynku począł rozglądać się szukając dziewczyny.
-Czego chcesz?- usłyszał głos zza siebie i odwrócił się przestraszony.
-Ach, to ty- odetchnął gdy ujrzał białowłosą. -Może... Zjemy razem drugie śniadanie?
-Nie bardzo.
-Dlaczego?-dopytywał Smith.
-Po prostu wole być sama- rzekła smutnym głosem, co zdziwiło szatyna.
~Więc coś ją trapi, hm... ~zamyślił się.~Musze jej jakoś pomóc~ postanowił Josh, stanął obok Ulqliory usiadł na ziemi opierając się o ścianę.
-Nie ustąpisz, co nie?-mruknęła niezadowolona dziewczyna siadając niedaleko Smitha, a ten tylko zaśmiał się złośliwie.
<po szkole>
- Hej Josh!-krzyknął brunet podbiegający do Lex'a, Aki i Josh'a.
-Coś się stało Li?-zmartwiła się Aki, a ten tylko pociągnął Smith'a kawałek od pozostałych.
-Ej, ej, ej wyluzuj trochę. Co jest?-zapytał szatyn.
-To prawda, że jadłeś dzisiaj śniadanie z Ulqliorą?- dopytywał podekscytowany Darknes.
-T-Tak, i co z teg...?
-Jak to "co z tego?"Przecież to najbardziej atrakcyjna, piękna i seksowna dziewczyna w szkole!
-I co?
-Jak ty tak możesz- zaszlochał Liam. - Ja tam myślałem, że Aki cię zadowala, a tu dochodzi do nie wiadomo czego...
-Że co?!-krzyknął rumieniąc się Josh.-Nie, ja nic..
-Wiem, wiem nie chcesz o tym mówić- zaśmiał się Li.
-Co się dzieje?- na dźwięk głosu Lex'a szatyn prawie podskoczył.
-N-Nic, nic, możemy już iść?- powiedział nadal czerwony szatyn.
~Jak ja nie nawiedzę tego imbecyla!~krzyczała w myślach Romanos masując obolały brzuch. Oberwała od ojca i nawet nie powiedział jej za co. Nastolatka olała ból i usiadła przy biurku zabierając się za zadanie domowe. W pewnym momencie złamał się jej ołówek, przeklęła w myślach i sięgnęła do skarbonki.
-N-Nani?- krzyknęła gdy dostrzegła ile pozostało jej pieniędzy. ~znów będę musiała pracować~westchnęła.~Tylko gdzie? Kawiarnia, bar...?~ położyła się na łóżku wzdychając. ~Mam mało czasu, jeśli się nie pospieszę mogę zostać bez pieniędzy~ Długo myślała nad wyborem, w końcu wymyśliła. -Będę pracować w hotelu, na pewno coś się znajdzie- po tych słowach białowłosa wyszła realizować swój plan.
-Dzień dobry- powiedziała wchodząc do budynku hotelowego.
-Witam panią, czego pani sobie życzy?-zapytała... pokojówka?
-Ja w sprawie pracy.
-Pracy? Hm... Zaprowadzę panią do szefa- powiedziała kobieta i zaprowadziła Ulqliorę korytarzem pod "biuro szefa". Romanos zapukała.
-Proszę- doszło do jej uszu. Nastolatka weszła do biura za którym siedział chłopak w czarnych włosach.-C-Co ty tu robisz?- zapytał zaskoczony Kisuke.
-Mogła bym zapytać o to samo-odparła zirytowana niebieskooka.-Mniejsza... Znajdzie sie dla mnie jakaś praca?
-Praca tak...-zamyślił się chłopak spoglądając na Ulqliorę.
-Normalna praca.
-No ty... Ach, poczekaj chwilę- mruknął Kamito grzebiąc w dokumentach. -Pokojówka.
-Co?
-Mogę cię zatrudnić jako pokojówkę- Białowłosa skrzywiła się.
~Cóż, leprze to niż nic~pomyślała.-Kiedy zaczynam.
-Jak najprędzej-oznajmił zachwycony brunet.
Ohayo! A oto i nowy rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale jest (mam nadzieje że nie ma tylu błędów).
Co by tu... Wesołego (spóźnionego) jajka i śmigusa dyngusa.
Pozdrawiam wszystkich czytelników, Autorka.
sobota, 4 kwietnia 2015
Kiedy będzie nowy rozdział?
Etto.. przepraszam za zwłokę. Chcę poinformować, że rozdział może pojawić się najwyżej w poniedziałek lub wtorek. No wiecie święta itd. po prostu trochę brakuje czasu.
Przepraszam. :(
Przepraszam. :(
czwartek, 2 kwietnia 2015
:D
Jak widać zmieniłam wystrój bloga.
Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to chętnie wam powiem. Z kaprysu ;P. Po prostu tak bardziej mi się podoba mam nadzieje że wam też.
Pozdrawiam Autorka. :D
Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to chętnie wam powiem. Z kaprysu ;P. Po prostu tak bardziej mi się podoba mam nadzieje że wam też.
Pozdrawiam Autorka. :D
piątek, 20 marca 2015
Rozdział 1
Josh szedł drogą do szkoły razem ze swoimi najlepszymi kumplami, Lex'em i z Aki, gdy mieli minąć bramę budynku minęła ich wysoka, białowłosa dziewczyna. Chłopacy stanęli i wpatrywali się w nastolatkę z rumieńcami na twarzach.
-Kto to był?- zapytała Aki spoglądając na swoich przyjaciół.
-Nie wiem, nigdy jej tutaj nie było-wytłumaczył Lex, który najdłużej chodził do tej szkoły.
-Czyli nowa.
-Ciekawe do której klasy chodzi - pomyślał na głos Josh.
Wychowawca zaczął sprawdzać obecność, gdy do klasy wszedł dyrektor i zaczął cichą rozmowę z mężczyzną. Po krótkim czasie nauczyciel kiwnął twierdząco głową, a dyrektor wyszedł z pomieszczenia.
-Właśnie zostałem poinformowany...-zaczął wychowawca.-...Że do waszej klasy dołączy nowa uczennica- to mówiąc nakazał ruchem ręki by dziewczyna weszła do klasy. Białowłosa niezachwianym krokiem weszła do klasy. Była ubrana w szkolny mundurek, a z pod rękawa koszuli wystawał bandaż. Miała długie, szczupłe nogi idealnie pasujące do jej smukłej i wysokiej figury.
-Witam, mam na imię Ulqliora- powiedziała obojętnym głosem i pomimo chłodu bijącego od niej, większość chłopaków wpatrywała się w dziewczynę z zachwytem, wyjątkiem był Jin (kujon klasowy xD).
-Zajmij swoje miejsce i będziemy kontynuować-nakazał nauczyciel. Niebieskooka usiadła w ostatniej ławce przy oknie (tylko ta była wolna).
-Kiedy dostaniemy plany lekcji panie dowódco?- zapytał Ly. "Pan dowódca" uśmiechnął się i powrócił do przerwanego zadania dopisując Ulqliorę na listę.
Po "lekcji wychowawczej" Ulqliora wróciła do domu. Ledwo zamknęła drzwi, a stanął przy niej wściekły ojciec i zdzielił jej w twarz tak, że nastolatka prawie się przewróciła. Białowłosa złapała się za obolały policzek i spojrzała na ojca.
-Czemu mnie nie obudziłaś?-warknął.
-Nie pozwalasz mi się budzić.
-Czemu nie zostawiłaś mi śniadania?
-Bo się śpieszyłam- wytłumaczyła. Mężczyzna złapał ją za kołnierz i rzucił o ścianę.
-Ty suko, chyba zapominasz kto cię utrzymuje- po tych słowach wyszedł z domu trzaskając za sobą drzwiami. Ulqliora wstała, wzięła plecak i poszła do swojego pokoju.
~Dobrze, że poszedł już do pracy~pomyślała dziewczyna i poczuła jak krew ścieka jej po brodzie z przeciętej wargi.~Cholera...~syknęła i wytarła krew. Niebieskooka spojrzała na zabandażowaną rękę, po czym zaczęła go zdejmować. Gdy zdjęła bandaż zobaczyła liczne rany. Polała je wodą utlenioną i nałożyła nowy opatrunek.~Nienawidzę tego dupka.
Poszło do kuchni i wzięła się za przygotowywanie jedzenia. Nie była głodna, ale musiała go zrobić dla ojca, inaczej znowu by ją bił.
Skończyła gotować i zamknęła się w pokoju czytając książkę pt. "Tajemnica serca". Była książka o mocnym zabarwieniu erotycznym, lecz dziewczynę nie specjalnie to ruszało. Dla niej była to zwykła książka, dla niej wszystko było zwykłe, prymitywne i monotonne. Ojciec "wychowywał" ją po swojemu. Bił i nie okazywał miłości. Już od młodych lat wykorzystywał dziewczynę do prac domowych. Czasami nastolatka zastanawiała się, co to miłość? Nie pojmowała jej znaczenie, nie znała jej uczucia. Chciała je poznać, chciała czuć się kochana, lecz nie mogła. Jej ojciec niszczył każdą radość jaką miała z życia. Mimo to nie mogła nic zrobić, ani iść na policje, ani komuś o tym mówić bo zastraszał ją, groził jej.
Nom, i jest pierwszy rozdział. Krótki, ale cóż...Postaram się by kolejne były długie, no i ciekawe.
Pozdrawiam Ulqliora.
-Kto to był?- zapytała Aki spoglądając na swoich przyjaciół.
-Nie wiem, nigdy jej tutaj nie było-wytłumaczył Lex, który najdłużej chodził do tej szkoły.
-Czyli nowa.
-Ciekawe do której klasy chodzi - pomyślał na głos Josh.
Wychowawca zaczął sprawdzać obecność, gdy do klasy wszedł dyrektor i zaczął cichą rozmowę z mężczyzną. Po krótkim czasie nauczyciel kiwnął twierdząco głową, a dyrektor wyszedł z pomieszczenia.
-Właśnie zostałem poinformowany...-zaczął wychowawca.-...Że do waszej klasy dołączy nowa uczennica- to mówiąc nakazał ruchem ręki by dziewczyna weszła do klasy. Białowłosa niezachwianym krokiem weszła do klasy. Była ubrana w szkolny mundurek, a z pod rękawa koszuli wystawał bandaż. Miała długie, szczupłe nogi idealnie pasujące do jej smukłej i wysokiej figury.
-Witam, mam na imię Ulqliora- powiedziała obojętnym głosem i pomimo chłodu bijącego od niej, większość chłopaków wpatrywała się w dziewczynę z zachwytem, wyjątkiem był Jin (kujon klasowy xD).
-Zajmij swoje miejsce i będziemy kontynuować-nakazał nauczyciel. Niebieskooka usiadła w ostatniej ławce przy oknie (tylko ta była wolna).
-Kiedy dostaniemy plany lekcji panie dowódco?- zapytał Ly. "Pan dowódca" uśmiechnął się i powrócił do przerwanego zadania dopisując Ulqliorę na listę.
Po "lekcji wychowawczej" Ulqliora wróciła do domu. Ledwo zamknęła drzwi, a stanął przy niej wściekły ojciec i zdzielił jej w twarz tak, że nastolatka prawie się przewróciła. Białowłosa złapała się za obolały policzek i spojrzała na ojca.
-Czemu mnie nie obudziłaś?-warknął.
-Nie pozwalasz mi się budzić.
-Czemu nie zostawiłaś mi śniadania?
-Bo się śpieszyłam- wytłumaczyła. Mężczyzna złapał ją za kołnierz i rzucił o ścianę.
-Ty suko, chyba zapominasz kto cię utrzymuje- po tych słowach wyszedł z domu trzaskając za sobą drzwiami. Ulqliora wstała, wzięła plecak i poszła do swojego pokoju.
~Dobrze, że poszedł już do pracy~pomyślała dziewczyna i poczuła jak krew ścieka jej po brodzie z przeciętej wargi.~Cholera...~syknęła i wytarła krew. Niebieskooka spojrzała na zabandażowaną rękę, po czym zaczęła go zdejmować. Gdy zdjęła bandaż zobaczyła liczne rany. Polała je wodą utlenioną i nałożyła nowy opatrunek.~Nienawidzę tego dupka.
Poszło do kuchni i wzięła się za przygotowywanie jedzenia. Nie była głodna, ale musiała go zrobić dla ojca, inaczej znowu by ją bił.
Skończyła gotować i zamknęła się w pokoju czytając książkę pt. "Tajemnica serca". Była książka o mocnym zabarwieniu erotycznym, lecz dziewczynę nie specjalnie to ruszało. Dla niej była to zwykła książka, dla niej wszystko było zwykłe, prymitywne i monotonne. Ojciec "wychowywał" ją po swojemu. Bił i nie okazywał miłości. Już od młodych lat wykorzystywał dziewczynę do prac domowych. Czasami nastolatka zastanawiała się, co to miłość? Nie pojmowała jej znaczenie, nie znała jej uczucia. Chciała je poznać, chciała czuć się kochana, lecz nie mogła. Jej ojciec niszczył każdą radość jaką miała z życia. Mimo to nie mogła nic zrobić, ani iść na policje, ani komuś o tym mówić bo zastraszał ją, groził jej.
Pozdrawiam Ulqliora.
Subskrybuj:
Posty (Atom)