Josha obudził odgłos dzwonka od drzwi. Chłopak wstał i wolnym krokiem poszedł otworzyć drzwi.
-Josh! Josh! Josh! Josh!-zawołał Liam łapiąc szatyna i trzęsąc nim.
-Co się stało-zapytał Smith wyrywając się brunetowi.
-Ohayo Josh-wtrącił się licealista.
-Hejka Lex. Wejdziecie do środka-zaproponował "gospodarz", a w tym czasie Darknes wbiegł do mieszkania kolegi, natomiast Silvar zaśmiał się na ten widok i poszedł w jego ślady. Chłopacy usiedli przy stole znajdującym się w salonie. Josh chciał zapytać czy nie chcieli by się czegoś napić, lecz Liam niespodziewanie zapytał.
-To prawda, że Romanos była w twoim domu?-szatyn wytrzeszczył oczy za zdumienia.
-T-Tak, skąd wiesz?
-Lex powiedział mi, że widział jak w... A piątek wieczorem niosłeś ją na rękach w te stronę.
-I co?
-Jak to co, przecież ci to tłumaczyłem. Ona jest...
-Liam chce powiedzieć, że jest zazdrosny- zaśmiał się Lex.
-O właśnie tak.. Chwila, że co?!-oburzył się brunet.
Był środek nocy. Ulqliora leżała w swoim łóżku wpatrując się w sufit.
Nie mogła zasnąć, za każdym razem gdy tylko zamknęła oczy przypominał
jej się zboczony brunet, który całował jej usta, szyję, piersi, a potem.
~Cholera!~wrzasnęła
dziewczyna w swojej głowie i z całej siły uderzyła pięścią w poduszkę, a
po jej policzku spłynęła łza, która od razu wytarła. Nie lubiła
okazywać swoich słabości, nawet jeśli była sama starała się nie płakać, a
kiedy była mała i uśmiechała się, był to wymuszony śmiech. Wszystko przez jej ojca.
Sprawił, że dziewczyna przestała odczuwać radość, szczęście, miłość...
Jedyne co czuła to smutek oraz złość i to wszystko przez pana Romka.
Dziewczyna okryła się kołdrą i starała zasnąć, ale chodź się starała nie udało się. W końcu poddała się i ubrała.~Ciekawe gdzie ten idiota? Mam nadzieję, że nie wydał całych pieniędzy~westchnęła
łapiąc książkę, lecz już po chwili odłożyła przedmiot na
miejsce.-Ach... nic mi się nie chce- mruknęła opadając na łóżko. -I co
ja będę robić całą niedziele w domu?-rozmyślała przegarniając ręką włosy.-Chyba nic innego mi nie pozostaje jak iść do pracy, ach...-To mówiąc wstała i biorąc kurtkę wyszła z domu.
<w hotelu>
-Ula-chan nie spodziewałem się, że cię tu dzisiaj zobaczę. Miło cię widzieć- powitał białowłosą Kisuke.
-Nie podzielam twojego zdania-mruknęła pod nosem dziewczyna stając przy ścianie niedaleko drzwi.
-Więc dlaczego przyszłaś? Nie musisz pracować w niedziele.
-Tak jakoś- Romanos wzruszyła ramionami. W oczach chłopaka pojawiły się łobuzerskie iskierki i już chciał wstać lecz Ulqliora rzekła szorstko. -Tylko mnie dotknij, to pożałujesz.
-A co, jeśli mogę zapytać, mi zrobisz?- uśmiechnął się Kamito.
-Nie wiem, w najleprzym wypadku wykastruje.
-Ehh... Ty to masz charakterek-westchnął rozczarowany czarnowłosy wracając do pracy papierkowej. Co jakiś czas posyłał niebieskooka po kawę, papier, coś do jedzenia itd. W końcu była JEGO osobistą pokojówką, lecz mimo iż chciał się z nią trochę pobawić to podejrzewał, że po ostatnim spotkaniu dziewczyna będzie ostrożniejsza i nie pozwoli mu się zbyt zbliżyć do siebie.~Co za strata...~pomyślał bujając się w fotelu. Nagle coś wpadło mu do głowy.-Ula-chan ubieraj się wychodzimy-oznajmił.
-Wychodzimy? Ale gdzie?
-Masz pięć minut- Ulqliora pospiesznie wyszła z biura "Kisuke-sama" i podążyła do szatni by się przebrać w coś przyzwoitego. Po czym wróciła do Kamit'a.-Jeśli jesteś gotowa to idziemy.
-Gdzie?
-Zobaczysz w swoim czasie-to mówiąc czarnooki złapał nastolatkę za rękę i pociągnął za sobą.
Kamito prowadził Ulqliorę prawie przez całe miasto do najlepszej, jego zdaniem, restauracji jaką zna. Para zdjęła z siebie kurtki i zajęła miejsce.-Więc na co masz ochotę Ula-chan?-zapytał Kisuke przeglądając menu.
-Obojętnie.
-Naprawdę ciężko cię rozgryźć-westchnął chłopak.
-W takim razie nie próbuj bo połamiesz sobie zęby.
-Dobra... Kelner, danie główne razy dwa.
-Tak jest sir- mężczyzna ubrany w smoking zapisał zamówienie i odszedł od stolika. W czasie gdy potrawy były przygotowane Ulqliora siedziała w ciszy wpatrując się w okno (byle by nie patrzeć na irytującego natręta :P), czarnowłosy robił podobnie, tylko że on wpatrywał się w niebieskooką. Podziwiał jej lśniące białe włosy, czarujące, a zarazem zimne niebieskie oczy i idealną figurę (głównie piersi) i wtedy coś przyciągnęło jego uwagę.
-Po co ci takie wysokie rękawiczki?-zapytał.
-Nieważne.
-No powiedz proszę- nalegał patrząc z nadzieją w oczy Ulqliory.
-Nie-odpowiedziała oschle.
-Nani?- chłopak zrobił minę jakby zaraz miał się rozpłakać i wtedy zauważył, że kąciki ust nastolatki uniosły się lekko do góry. Uśmiechnął się na ten widok.
-Co ci znowu chodzi po głowie zboczeńcu?
-Z-Zbo...Nie ważne, nic takiego-I tyle ze słodkiej Ulki...pomyślał. Właśnie w tej samej chwili kelner przyniósł jedzenie. Romanos wzięła kęs do ust i otworzyła szerzej oczy zaskoczona.
-Pyszne-westchnęła.
-A co myślałaś, że idę z tobą przez całe miasto żeby cię otruć?
-Nie wiem, jesteś zdolny do wszystkiego.
-Gdybyś nie była taka oschła to by ci pomogło, wiesz?
-Gdybyś nie był taki zboczony nie była bym na ciebie zła.
-Naprawdę?-zapytał z nadzieją.
-W każdym bądź razie, nie w takim stopniu.
-To mi starczy.
Po wspólnie spędzonym obiedzie Kisuke zabrał dziewczynę do kina, a następnie poszli do parku. Przechadzali się chodnikiem i podziwiali kolorowe, jesienne liście opadające z drzew.-Ulqliora- szepnął Kamito gdy słońce zaczęło zachodzić.
-Tak?
-Ja... Chciałem cię przepościć- wydusił z siebie.-Po prostu mnie poniosło, nie powinienem...
-Ach, zamknij się już zboczeńcu-mruknęła zirytowana Ulka uderzając chłopaka w głowę.-Co prawda nie sądziłam, że jesteś zdolny do przeprosin, ale to nie zmienia tego, że to zrobiłeś. Jeśli żałujesz to się ogarnij.
-Nie mogę tego obiecać-westchnął Kamito.-Jesteś zbyt seksowna.
-Pamiętasz co mówiłam w hotelu?
Etto, przepraszam, że spóźniłam się z rozdziałem, ale... no nie ukrywam. Dostałam szlaban i nie byłam, w stanie pisać ;(
Mam nadzieję, że ten rozdział choć w pewnym stopniu was zaspokoi.
Pozdrawiam Ulqliora ;P
czwartek, 23 kwietnia 2015
niedziela, 12 kwietnia 2015
Rozdział 3
Było już ciemno, Ulqliora wracała do domu zmieszana. Odebrała swoją pierwszą wypłatę i czuła z tego powodu pewną satysfakcję, jednak to dla kogo i w jaki sposób pracowała strasznie ją irytowało.
-Wróciłam- powiedziała białowłosa gdy przekroczyła próg.
-Dziewucho, oddawaj kasę- warknął pan Romanos (mr. Romek :] ) łapiąc córkę za poraniony nadgarstek.
-Ale... To ja je zarobiłam...
-Co mówisz, nie słyszę- syknął mężczyzna mocniej ściskając rękę nastolatki. Dziewczyna jęknęła z bólu i zachwiała się lekko opierając o drzwi. Sięgnęła wolną ręką do kieszeni i dała ojcu pieniądze. "Romek" wziął pieniądze i puścił Ulquliore spoglądając przy tym z pogardą.-Znaj swoje miejsce zdziro-powiedział po czym wyszedł z domu. Romanos opadła na kolana i złapała się za obolałą rękę, a w jej oku zakręciła się łza.
~O co mu do cholery chodzi!?~oburzyła się wstając. Wzięła klucz, kurtkę i wyszła z domu.
Romanos siedziała w parku od czasu do czasu popijając alkohol. Nie wiedziała, która to już butelka, ale jedno było jasne. Upiła się na tyle, że straciła świadomość.
-Hah? Romanos?-to były ostatnie słowa, które pamiętała.
Zmartwiony szatyn wpatrywała się w trzymaną w ramionach nastolatkę.
~Co jej się stało?~zastanawiał się.
-Jośekk pośtaaw m-mnie-mruknęła pijana Ulqliora.
-N-Nie. Nie będę ryzykował, że coś ci się stanie-wytłumaczył Smith.
-No weź Jośkuu, nje bądz taki-powiedziała nastolatka nadymając policzki.
-P-Przestań- speszył się nastolatek.
-Nje lubis mnie.
-Co?
-Joośek mniee nje lubiii- zapłakała białowłosa.
-Nie, nie, nie. To nie tak- uspokoił ją Josh.
-Szyyyli mniee lubiss?
-Tak, jak każdy- uśmiechnął się chłopak, ale Romanos tylko spochmurniała.
-Nje kaźdy...
Smith uznał, że da dziewczynie spokój. Resztę drogi szli w ciszy, a gdy doszli do domu chłopaka okazało się, że Ulqliora zasnęła. Szatyn położył niebieskooką na łóżku, sam usiadł obok wpatrując się w śpiącą nastolatkę. ~Co ja mam z tobą zrobić? I co ty robiłaś upita w parku?~zastanawiał się i nim się spostrzegł zasnął
<rankiem>
Ulqliorę obudził przyjemny zapach. Otworzyła oczy i zaskoczona stwierdziła, że nie jest ani w parku, ani w swoim pokoju. Usiadła i roztajała się po pomieszczeniu, było małe. Znajdowało się w nim łóżko, biurko i szafa, prawdopodobnie na książki.
-Oh obudziłaś się- usłyszała znajomy głos.-Śniadanie już prawie gotowe.
-C-Co ja tu robię?-zapytała nadal oszołomiona dziewczyna i dopiero po chwili poczuła efekty wypitego alkoholu
-Znalazłem cię upitą w parku- wytłumaczył Josh robiąc zatroskaną minę.-W porządku?
-Ta.. Chyba tak-westchnęła Romanos. Wstała i chwiejnym krokiem ruszyła w stronę kuchni i usiadła przy stole.
-Ulquliora-san co się wczoraj stało?-zapytał chłopak podając jej posiłek.
-Ah to, nieistotne. Mów mi Ulqliora dobrze-powiedziała wpatrując się w okno.-Która godzina?
-9:55, a co?
-Jestem spóźniona!
-Spóźniona, ale gdzie? Przecież jest sobota!-zaskoczył się Josh.
-Dziękuje za wszystko, pa!-pożegnała się Ulqliora, po czym wyszła z domu i pobiegła do pracy.
<hotel>
-Ula-chan!-zawołała jedna z pokojówek, pracujących w hotelu, podbiegając di Ulqliory.
-Tak?
-Kisuke-sama prosi byś do niego przyszła.
~Kisuke-sama?~zamyśliła się białowłosa idąc do gabinetu.-Wołałeś?-zapytała zamykając za sobą drzwi.
-Tak,chcę z tobą porozmawiać-wytłumaczył brunet.
~Przecież nie spóźniłam się tak bardzo, tylko pół godziny~rozmyślała Romanos.-O czym?-zapytała.
-Chcę ci dać awans.
-Awans?
-Tak- Kamito uśmiechnął się i zaczął podchodzić do białowłosej.-Będziesz moja osobistą pokojówką.
-Nie che-powiedziała obojętnie.
-To nie było pytanie-wytłumaczył chłopak pochylając się nad nastolatką.
-Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele-mruknęła zirytowana Ulqliora po czym odsunęła od siebie czarnowłosego.
-A ty nie bądź taka oziębła Ula-chan -zaśmiał się łapiąc dziewczynę za rękę i przyciskając ją do ściany. -Chyba, że chcesz wylecieć.
-Jesteś podły- warknęła, a Kisuke nachylił się w jej stronę.-P-Przestań!-pisnęła Romanos gdy chłopak zaczął całować jej szyje. Ulqliora próbowała się wyrwać, ale na darmo.
Hejka!
Sorki, że taki krótki, no ale nie chciałam wam nic więcej zdradzać. Wiem jestem wredna >D. Nudzi mi się więc myślę, że trochę się poznęcam nad Ulą-chan hahaha... Nie bez przesady, nie będę się mścić i torturować nic z tych rzeczy. W każdym bądź razie będzie się działo, ale nie obiecuje, że nic jej nie zrobię :P.
Pozdrawiam wszystkich czytelników (i wspieram bloggerów) Ulqliora Romanos.
-Wróciłam- powiedziała białowłosa gdy przekroczyła próg.
-Dziewucho, oddawaj kasę- warknął pan Romanos (mr. Romek :] ) łapiąc córkę za poraniony nadgarstek.
-Ale... To ja je zarobiłam...
-Co mówisz, nie słyszę- syknął mężczyzna mocniej ściskając rękę nastolatki. Dziewczyna jęknęła z bólu i zachwiała się lekko opierając o drzwi. Sięgnęła wolną ręką do kieszeni i dała ojcu pieniądze. "Romek" wziął pieniądze i puścił Ulquliore spoglądając przy tym z pogardą.-Znaj swoje miejsce zdziro-powiedział po czym wyszedł z domu. Romanos opadła na kolana i złapała się za obolałą rękę, a w jej oku zakręciła się łza.
~O co mu do cholery chodzi!?~oburzyła się wstając. Wzięła klucz, kurtkę i wyszła z domu.
Romanos siedziała w parku od czasu do czasu popijając alkohol. Nie wiedziała, która to już butelka, ale jedno było jasne. Upiła się na tyle, że straciła świadomość.
-Hah? Romanos?-to były ostatnie słowa, które pamiętała.
Zmartwiony szatyn wpatrywała się w trzymaną w ramionach nastolatkę.
~Co jej się stało?~zastanawiał się.
-Jośekk pośtaaw m-mnie-mruknęła pijana Ulqliora.
-N-Nie. Nie będę ryzykował, że coś ci się stanie-wytłumaczył Smith.
-No weź Jośkuu, nje bądz taki-powiedziała nastolatka nadymając policzki.
-P-Przestań- speszył się nastolatek.
-Nje lubis mnie.
-Co?
-Joośek mniee nje lubiii- zapłakała białowłosa.
-Nie, nie, nie. To nie tak- uspokoił ją Josh.
-Szyyyli mniee lubiss?
-Tak, jak każdy- uśmiechnął się chłopak, ale Romanos tylko spochmurniała.
-Nje kaźdy...
Smith uznał, że da dziewczynie spokój. Resztę drogi szli w ciszy, a gdy doszli do domu chłopaka okazało się, że Ulqliora zasnęła. Szatyn położył niebieskooką na łóżku, sam usiadł obok wpatrując się w śpiącą nastolatkę. ~Co ja mam z tobą zrobić? I co ty robiłaś upita w parku?~zastanawiał się i nim się spostrzegł zasnął
<rankiem>
Ulqliorę obudził przyjemny zapach. Otworzyła oczy i zaskoczona stwierdziła, że nie jest ani w parku, ani w swoim pokoju. Usiadła i roztajała się po pomieszczeniu, było małe. Znajdowało się w nim łóżko, biurko i szafa, prawdopodobnie na książki.
-Oh obudziłaś się- usłyszała znajomy głos.-Śniadanie już prawie gotowe.
-C-Co ja tu robię?-zapytała nadal oszołomiona dziewczyna i dopiero po chwili poczuła efekty wypitego alkoholu
-Znalazłem cię upitą w parku- wytłumaczył Josh robiąc zatroskaną minę.-W porządku?
-Ta.. Chyba tak-westchnęła Romanos. Wstała i chwiejnym krokiem ruszyła w stronę kuchni i usiadła przy stole.
-Ulquliora-san co się wczoraj stało?-zapytał chłopak podając jej posiłek.
-Ah to, nieistotne. Mów mi Ulqliora dobrze-powiedziała wpatrując się w okno.-Która godzina?
-9:55, a co?
-Jestem spóźniona!
-Spóźniona, ale gdzie? Przecież jest sobota!-zaskoczył się Josh.
-Dziękuje za wszystko, pa!-pożegnała się Ulqliora, po czym wyszła z domu i pobiegła do pracy.
<hotel>
-Ula-chan!-zawołała jedna z pokojówek, pracujących w hotelu, podbiegając di Ulqliory.
-Tak?
-Kisuke-sama prosi byś do niego przyszła.
~Kisuke-sama?~zamyśliła się białowłosa idąc do gabinetu.-Wołałeś?-zapytała zamykając za sobą drzwi.
-Tak,chcę z tobą porozmawiać-wytłumaczył brunet.
~Przecież nie spóźniłam się tak bardzo, tylko pół godziny~rozmyślała Romanos.-O czym?-zapytała.
-Chcę ci dać awans.
-Awans?
-Tak- Kamito uśmiechnął się i zaczął podchodzić do białowłosej.-Będziesz moja osobistą pokojówką.
-Nie che-powiedziała obojętnie.
-To nie było pytanie-wytłumaczył chłopak pochylając się nad nastolatką.
-Nie pozwalaj sobie na zbyt wiele-mruknęła zirytowana Ulqliora po czym odsunęła od siebie czarnowłosego.
-A ty nie bądź taka oziębła Ula-chan -zaśmiał się łapiąc dziewczynę za rękę i przyciskając ją do ściany. -Chyba, że chcesz wylecieć.
-Jesteś podły- warknęła, a Kisuke nachylił się w jej stronę.-P-Przestań!-pisnęła Romanos gdy chłopak zaczął całować jej szyje. Ulqliora próbowała się wyrwać, ale na darmo.
Hejka!
Sorki, że taki krótki, no ale nie chciałam wam nic więcej zdradzać. Wiem jestem wredna >D. Nudzi mi się więc myślę, że trochę się poznęcam nad Ulą-chan hahaha... Nie bez przesady, nie będę się mścić i torturować nic z tych rzeczy. W każdym bądź razie będzie się działo, ale nie obiecuje, że nic jej nie zrobię :P.
Pozdrawiam wszystkich czytelników (i wspieram bloggerów) Ulqliora Romanos.
poniedziałek, 6 kwietnia 2015
Rozdział 2
Ulqliora obudziła się przed siódmą. Przeczesała rozczochrane włosy, nałożyła bandaż i ubrała się w mundurek po czym poszła do kuchni. Stanęła przy kuchence i zabrała się za przygotowanie śniadania, gdy kończyła do kuchni wszedł jej ojciec.
-Dzień dobr..- nie dokończyła ponieważ została spoliczkowana.
-Miałaś mnie obudzić suko- syknął przez zęby mężczyzna i usiadł przy stole.-Jesteś jak matka, tak samo nieposłuszna- Te słowa zabolały dziewczynę, ale nie dała tego po sobie poznać. Położyła na stół przygotowane tosty, usiadła i zaczęła jeść. Szybko skończyła i poszła po plecak, spakowała do niego drugie śniadanie, ubrała kurtkę i buty, po czym wyszła żegnając się. Prawdopodobnie gdyby tego nie zrobiła ojciec wykorzystał by to jako pretekst do bicia jej.
Idąc do szkoły zaczepił ją jakiś chłopak, mniej więcej w jej wieku. Miał czarne włosy, oczy i ogólnie był ubrany na czarno. Był wysoki i całkiem dobrze zbudowany.
-Ohayo- przywitał się.
-Ohayo- odparła zimnym głosem.
-Jestem Kamito, jak masz na imię?-dopytywał.
-Co cię to?
-Podobasz mi się - Białowłosa obejrzała się na chłopaka. ~Pies na baby, czy co?~pomyślała.
-Wybacz nie mam smyczy - oznajmiła chłodnym tonem i skręciła w uliczkę prowadzącą do szkoły.
-No weź, nie zgrywaj takiej niedostępnej-powiedział łapiąc ją za rękę. Nastolatka wyrwała się z jego objęć i kopnęła z kolana w brzuch.
-Odwal się- rzekła odwracając się i idąc w swoją stronę. Kamito oparł się ramieniem o ścianę i wpatrywał w sylwetkę odchodzącej nastolatki.
~To może być ciekawe doświadczenie~pomyślał.
<w szkole>
Aki obserwowała białowłosą, która patrzyła w jakiś punkt za oknem.
-Ciekawe nad czym teraz myśli-zadumała rudowłosa i zdała sobie sprawę, że powiedziała to na głos.
-Nie wiem, wygląda na zamkniętą w sobie- westchnęła Suu siedząca w tej samej ławce.
-Dobrze..- rozległ się głos nauczyciela.- No to może panna Romanos podejdzie do tablicy, skoro tak ją nudzą moje słowa- Ulqliora wstała bez słowa, podeszła do tablicy, spojrzała na zadanie i wpisała wynik. -Mogła byś rozpisać i wytłumaczyć zadanie klasie, jeśli łaska?- zapytał mężczyzna. Białowłosa wykonała wszystkie polecenie i odwróciła się w stronę wykładowcy.- Dobrze, możesz wrócić na miejsce- mruknął niezadowolony. Romanos poszła do swojej ławki, a Aki uważnie jej się przyglądała. W pewnym momencie zobaczyła jak kąciki ust niebieskookiej wyginają się lekko do góry wyrażając satysfakcje. Brązowooka przetarła oczy zdziwiona, ale wyraz twarzy Ulqliory znów stał się zimny.
~Pewnie mi się zdawało~pomyślała i zaczęła przepisywać zadanie z tablicy. Białowłosa, do końca lekcji matematyki, wpatrywała się w okno.
Gdy zadzwonił dzwonek na długą przerwę większość osób tworzyła grupki i razem jedli drugie śniadanie, ale Ulqliora poszła schodami na dach szkoły. Josh to zauważył i poszedł za nią. Chciał się z nią zaprzyjaźnić, po prostu poznać. Gdy dotarł na szczyt budynku począł rozglądać się szukając dziewczyny.
-Czego chcesz?- usłyszał głos zza siebie i odwrócił się przestraszony.
-Ach, to ty- odetchnął gdy ujrzał białowłosą. -Może... Zjemy razem drugie śniadanie?
-Nie bardzo.
-Dlaczego?-dopytywał Smith.
-Po prostu wole być sama- rzekła smutnym głosem, co zdziwiło szatyna.
~Więc coś ją trapi, hm... ~zamyślił się.~Musze jej jakoś pomóc~ postanowił Josh, stanął obok Ulqliory usiadł na ziemi opierając się o ścianę.
-Nie ustąpisz, co nie?-mruknęła niezadowolona dziewczyna siadając niedaleko Smitha, a ten tylko zaśmiał się złośliwie.
<po szkole>
- Hej Josh!-krzyknął brunet podbiegający do Lex'a, Aki i Josh'a.
-Coś się stało Li?-zmartwiła się Aki, a ten tylko pociągnął Smith'a kawałek od pozostałych.
-Ej, ej, ej wyluzuj trochę. Co jest?-zapytał szatyn.
-To prawda, że jadłeś dzisiaj śniadanie z Ulqliorą?- dopytywał podekscytowany Darknes.
-T-Tak, i co z teg...?
-Jak to "co z tego?"Przecież to najbardziej atrakcyjna, piękna i seksowna dziewczyna w szkole!
-I co?
-Jak ty tak możesz- zaszlochał Liam. - Ja tam myślałem, że Aki cię zadowala, a tu dochodzi do nie wiadomo czego...
-Że co?!-krzyknął rumieniąc się Josh.-Nie, ja nic..
-Wiem, wiem nie chcesz o tym mówić- zaśmiał się Li.
-Co się dzieje?- na dźwięk głosu Lex'a szatyn prawie podskoczył.
-N-Nic, nic, możemy już iść?- powiedział nadal czerwony szatyn.
~Jak ja nie nawiedzę tego imbecyla!~krzyczała w myślach Romanos masując obolały brzuch. Oberwała od ojca i nawet nie powiedział jej za co. Nastolatka olała ból i usiadła przy biurku zabierając się za zadanie domowe. W pewnym momencie złamał się jej ołówek, przeklęła w myślach i sięgnęła do skarbonki.
-N-Nani?- krzyknęła gdy dostrzegła ile pozostało jej pieniędzy. ~znów będę musiała pracować~westchnęła.~Tylko gdzie? Kawiarnia, bar...?~ położyła się na łóżku wzdychając. ~Mam mało czasu, jeśli się nie pospieszę mogę zostać bez pieniędzy~ Długo myślała nad wyborem, w końcu wymyśliła. -Będę pracować w hotelu, na pewno coś się znajdzie- po tych słowach białowłosa wyszła realizować swój plan.
-Dzień dobry- powiedziała wchodząc do budynku hotelowego.
-Witam panią, czego pani sobie życzy?-zapytała... pokojówka?
-Ja w sprawie pracy.
-Pracy? Hm... Zaprowadzę panią do szefa- powiedziała kobieta i zaprowadziła Ulqliorę korytarzem pod "biuro szefa". Romanos zapukała.
-Proszę- doszło do jej uszu. Nastolatka weszła do biura za którym siedział chłopak w czarnych włosach.-C-Co ty tu robisz?- zapytał zaskoczony Kisuke.
-Mogła bym zapytać o to samo-odparła zirytowana niebieskooka.-Mniejsza... Znajdzie sie dla mnie jakaś praca?
-Praca tak...-zamyślił się chłopak spoglądając na Ulqliorę.
-Normalna praca.
-No ty... Ach, poczekaj chwilę- mruknął Kamito grzebiąc w dokumentach. -Pokojówka.
-Co?
-Mogę cię zatrudnić jako pokojówkę- Białowłosa skrzywiła się.
~Cóż, leprze to niż nic~pomyślała.-Kiedy zaczynam.
-Jak najprędzej-oznajmił zachwycony brunet.

Ohayo! A oto i nowy rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale jest (mam nadzieje że nie ma tylu błędów).
Co by tu... Wesołego (spóźnionego) jajka i śmigusa dyngusa.
Pozdrawiam wszystkich czytelników, Autorka.
-Dzień dobr..- nie dokończyła ponieważ została spoliczkowana.
-Miałaś mnie obudzić suko- syknął przez zęby mężczyzna i usiadł przy stole.-Jesteś jak matka, tak samo nieposłuszna- Te słowa zabolały dziewczynę, ale nie dała tego po sobie poznać. Położyła na stół przygotowane tosty, usiadła i zaczęła jeść. Szybko skończyła i poszła po plecak, spakowała do niego drugie śniadanie, ubrała kurtkę i buty, po czym wyszła żegnając się. Prawdopodobnie gdyby tego nie zrobiła ojciec wykorzystał by to jako pretekst do bicia jej.
Idąc do szkoły zaczepił ją jakiś chłopak, mniej więcej w jej wieku. Miał czarne włosy, oczy i ogólnie był ubrany na czarno. Był wysoki i całkiem dobrze zbudowany.
-Ohayo- przywitał się.
-Ohayo- odparła zimnym głosem.
-Jestem Kamito, jak masz na imię?-dopytywał.
-Co cię to?
-Podobasz mi się - Białowłosa obejrzała się na chłopaka. ~Pies na baby, czy co?~pomyślała.
-Wybacz nie mam smyczy - oznajmiła chłodnym tonem i skręciła w uliczkę prowadzącą do szkoły.
-No weź, nie zgrywaj takiej niedostępnej-powiedział łapiąc ją za rękę. Nastolatka wyrwała się z jego objęć i kopnęła z kolana w brzuch.
-Odwal się- rzekła odwracając się i idąc w swoją stronę. Kamito oparł się ramieniem o ścianę i wpatrywał w sylwetkę odchodzącej nastolatki.
~To może być ciekawe doświadczenie~pomyślał.
<w szkole>
Aki obserwowała białowłosą, która patrzyła w jakiś punkt za oknem.
-Ciekawe nad czym teraz myśli-zadumała rudowłosa i zdała sobie sprawę, że powiedziała to na głos.
-Nie wiem, wygląda na zamkniętą w sobie- westchnęła Suu siedząca w tej samej ławce.
-Dobrze..- rozległ się głos nauczyciela.- No to może panna Romanos podejdzie do tablicy, skoro tak ją nudzą moje słowa- Ulqliora wstała bez słowa, podeszła do tablicy, spojrzała na zadanie i wpisała wynik. -Mogła byś rozpisać i wytłumaczyć zadanie klasie, jeśli łaska?- zapytał mężczyzna. Białowłosa wykonała wszystkie polecenie i odwróciła się w stronę wykładowcy.- Dobrze, możesz wrócić na miejsce- mruknął niezadowolony. Romanos poszła do swojej ławki, a Aki uważnie jej się przyglądała. W pewnym momencie zobaczyła jak kąciki ust niebieskookiej wyginają się lekko do góry wyrażając satysfakcje. Brązowooka przetarła oczy zdziwiona, ale wyraz twarzy Ulqliory znów stał się zimny.
~Pewnie mi się zdawało~pomyślała i zaczęła przepisywać zadanie z tablicy. Białowłosa, do końca lekcji matematyki, wpatrywała się w okno.
Gdy zadzwonił dzwonek na długą przerwę większość osób tworzyła grupki i razem jedli drugie śniadanie, ale Ulqliora poszła schodami na dach szkoły. Josh to zauważył i poszedł za nią. Chciał się z nią zaprzyjaźnić, po prostu poznać. Gdy dotarł na szczyt budynku począł rozglądać się szukając dziewczyny.
-Czego chcesz?- usłyszał głos zza siebie i odwrócił się przestraszony.
-Ach, to ty- odetchnął gdy ujrzał białowłosą. -Może... Zjemy razem drugie śniadanie?
-Nie bardzo.
-Dlaczego?-dopytywał Smith.
-Po prostu wole być sama- rzekła smutnym głosem, co zdziwiło szatyna.
~Więc coś ją trapi, hm... ~zamyślił się.~Musze jej jakoś pomóc~ postanowił Josh, stanął obok Ulqliory usiadł na ziemi opierając się o ścianę.
-Nie ustąpisz, co nie?-mruknęła niezadowolona dziewczyna siadając niedaleko Smitha, a ten tylko zaśmiał się złośliwie.
<po szkole>
- Hej Josh!-krzyknął brunet podbiegający do Lex'a, Aki i Josh'a.
-Coś się stało Li?-zmartwiła się Aki, a ten tylko pociągnął Smith'a kawałek od pozostałych.
-Ej, ej, ej wyluzuj trochę. Co jest?-zapytał szatyn.
-To prawda, że jadłeś dzisiaj śniadanie z Ulqliorą?- dopytywał podekscytowany Darknes.
-T-Tak, i co z teg...?
-Jak to "co z tego?"Przecież to najbardziej atrakcyjna, piękna i seksowna dziewczyna w szkole!
-I co?
-Jak ty tak możesz- zaszlochał Liam. - Ja tam myślałem, że Aki cię zadowala, a tu dochodzi do nie wiadomo czego...
-Że co?!-krzyknął rumieniąc się Josh.-Nie, ja nic..
-Wiem, wiem nie chcesz o tym mówić- zaśmiał się Li.
-Co się dzieje?- na dźwięk głosu Lex'a szatyn prawie podskoczył.
-N-Nic, nic, możemy już iść?- powiedział nadal czerwony szatyn.
~Jak ja nie nawiedzę tego imbecyla!~krzyczała w myślach Romanos masując obolały brzuch. Oberwała od ojca i nawet nie powiedział jej za co. Nastolatka olała ból i usiadła przy biurku zabierając się za zadanie domowe. W pewnym momencie złamał się jej ołówek, przeklęła w myślach i sięgnęła do skarbonki.
-N-Nani?- krzyknęła gdy dostrzegła ile pozostało jej pieniędzy. ~znów będę musiała pracować~westchnęła.~Tylko gdzie? Kawiarnia, bar...?~ położyła się na łóżku wzdychając. ~Mam mało czasu, jeśli się nie pospieszę mogę zostać bez pieniędzy~ Długo myślała nad wyborem, w końcu wymyśliła. -Będę pracować w hotelu, na pewno coś się znajdzie- po tych słowach białowłosa wyszła realizować swój plan.
-Dzień dobry- powiedziała wchodząc do budynku hotelowego.
-Witam panią, czego pani sobie życzy?-zapytała... pokojówka?
-Ja w sprawie pracy.
-Pracy? Hm... Zaprowadzę panią do szefa- powiedziała kobieta i zaprowadziła Ulqliorę korytarzem pod "biuro szefa". Romanos zapukała.
-Proszę- doszło do jej uszu. Nastolatka weszła do biura za którym siedział chłopak w czarnych włosach.-C-Co ty tu robisz?- zapytał zaskoczony Kisuke.
-Mogła bym zapytać o to samo-odparła zirytowana niebieskooka.-Mniejsza... Znajdzie sie dla mnie jakaś praca?
-Praca tak...-zamyślił się chłopak spoglądając na Ulqliorę.
-Normalna praca.
-No ty... Ach, poczekaj chwilę- mruknął Kamito grzebiąc w dokumentach. -Pokojówka.
-Co?
-Mogę cię zatrudnić jako pokojówkę- Białowłosa skrzywiła się.
~Cóż, leprze to niż nic~pomyślała.-Kiedy zaczynam.
-Jak najprędzej-oznajmił zachwycony brunet.
Ohayo! A oto i nowy rozdział. Przepraszam, że tak późno, ale jest (mam nadzieje że nie ma tylu błędów).
Co by tu... Wesołego (spóźnionego) jajka i śmigusa dyngusa.
Pozdrawiam wszystkich czytelników, Autorka.
sobota, 4 kwietnia 2015
Kiedy będzie nowy rozdział?
Etto.. przepraszam za zwłokę. Chcę poinformować, że rozdział może pojawić się najwyżej w poniedziałek lub wtorek. No wiecie święta itd. po prostu trochę brakuje czasu.
Przepraszam. :(
Przepraszam. :(
czwartek, 2 kwietnia 2015
:D
Jak widać zmieniłam wystrój bloga.
Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to chętnie wam powiem. Z kaprysu ;P. Po prostu tak bardziej mi się podoba mam nadzieje że wam też.
Pozdrawiam Autorka. :D
Jeśli chcecie wiedzieć dlaczego to chętnie wam powiem. Z kaprysu ;P. Po prostu tak bardziej mi się podoba mam nadzieje że wam też.
Pozdrawiam Autorka. :D
Subskrybuj:
Posty (Atom)