poniedziałek, 12 października 2015

Rozdział 1 Ekstra

Josh kończył przepisywać ostatni zeszyt, gdy zadzwoniła komórka Lama. Smith odebrał telefon i...
-Gdzie ty jesteś idioto!? Miałeś dzisiaj przyjść na korepetycje! Po co ja szykuje te zadania!?-wrzasnął Jin do słuchawki.
-Eh... Przepraszam, ale Liam śpi-wytłumaczył szatyn.
-Przepraszam. Mógłbyś go obudzić i przekazać, że czekam na niego?
-Dobrze...
-Powiedział ci coś?
-Słucham?
-Czy mówił coś o mnie?
-T-Tak... Liam przybiegł do mnie zapłakany i wszystko mi wytłumaczył. Musisz zacząć nad sobą panować Jin-san- podsumował Smith.
-T-To nie twój interes!-powiedział Royal rozłączając się.
"Dziwny facet... Ciekawe czy każdy bogaty dzieciak się tak zachowuje..." pomyślał chłopak podchodząc do kanapy. Szturchną kilka razy śpiącego na niej Darkness'a. Brunet przetarł oczy i uniusł się na łokciach.
-Josh... Co się stało?-zapytał ospale.
-Jin dzwonił. Kazał przekazać, że czeka na ciebie-wytłumaczył brązowooki. Liam posmutniał. Po tym co Royal mu ostatnio powiedział nie miał ochoty się z nim spotkać, ale nie chciał zdenerwować Jin'a i stracić jedynej szansy na przyjaźń.
-D o b r a , pójdę...-wymamrotał i zabierając swoją torbę wyszedł z domu przyjaciela.
Dom Jin'a znajdował się w apartamentowcu, w centrum miasta. Liam złapał taxi i dotarł tam w mgnieniu oka. W końcu stał przed drzwiami swojego korepetytora. Wziął głęboki oddech i zadzwonił do drzwi, które po chwili otworzyły się i staną w nich rudowłosy okularnik.
-Spóźniłeś się-powiedział chłodnym tonem Royal.
-S-Sumimasen...-wyjąkał Liam mijając gospodarza. Rozebrał się z nawierzchniowych ubrań i udał się do salonu. Tam usiadł przy stole i wyjął z torby karty pracy które Jin kazał mu wykonać. Ten usiadł naprzeciwko niego i dał mu kolejny zestaw zadań, sam zaś zaczął poprawiać zadanie domowe Darkness'a.
-Etto...Wytłumaczysz mi to?-poprosił w pewnej chwili brunet.
-Pokaż- rudzielec usiadł obok niebieskookiego i zaczął tłumaczyć  mu poszczególne zadania.
W końcu skończyli. Liam zaczął się pakować gdy Jin niespodziewanie zapytał.
-Naprawdę płakałeś?
"Kurde, skąd wie? Czyżby się domyślił? Może Josh mu powiedział..."przeraził się Liam.
-Wiesz każdy czasem musi się wypłakać. Ja potrafię czasem płakać bez powodu.... Hehehe...-zaśmiał się nerwowo niebieskooki. I najwyraźniej nie przekonał tym okularnika.-T-To ja już będę szedł. Dziękuje za pomoc...
-Zaczekaj-powiedział Jin łapiąc chłopaka i przytulając.-Przepraszam za to co wcześniej powiedziałem. Byłem zdenerwowany i wyżyłem się na tobie-wytłumaczył czterooki. Liam poczuł jak do jego oczu napływają łzy i powoli ściekają po policzkach. Chociaz nie był smutny, płakał i nie mógł tego zatrzymać.
-Nic się nie stało. Każdy ma gorsze dni- powiedział Darkness posyłając Royal'owi swój najgorętszy uśmiech.

Heja wszystkim mam nadzieje, że mój pierwszy rozdział na blogu wam się podoba. Ustaliliśmy z Ulquiorrą, że ja zajme się tym wątkiem, a ona tym głównym, czy ciekawszym...
Nazywajcie to jak wolicie.
W każdym bądź razie, pozdrawiam wszystkich czytelników.
Do następnego razu.

sobota, 10 października 2015

Wiadomości

Osoby, ktore były na facebookowej stronie bloga, pewnie już wiedzą więc to informacja dla tych nieświadomych. Mamy na blogu nowego autora. Co prawda to początkujący, ale ma prawdziwy talent (czytałam jego bloga).
Kilka dni temu poprosił mnie o współpracę i zgodziłam sie go przetestować. Tak wiec "Rozdział 11" zostanie napisany przez Yamamoto Hisagiego.
Mam nadzieje, że pomożecie mi w jego ocenie. 
W ankiecie zagłosujecie czy ma zostać, czy nie, ale to dopiero po ukazaniu sie "Rozdziału 11"
Pasuje wam?







Link do FB:
https://www.facebook.com/groups/523416537805728/profile_completion/

środa, 7 października 2015

Rozdział 10

Kroki stawały się coraz głośniejsze. Wyskoczyłam przez okno i w ostatniej chwili uniknęłam ataku. "Skąd ten debil ma bazookę?" pomyślałam łapiąc torbę i spieprzając przed gnojem w las."Kiedyś zabije skurwiela..."
Wróciłam do domu Josha. Gdy tylko przekroczyłam próg wyczułam czyjąś obecność. "Ma gościa..." Postanowiłam udawać sympatyczną, wciągnęłam maskę i gogle motocyklowe po czym wpadłam do salonu udając gangstera.
-Hehehe... Nabrałam was- zaśmiałam się (udawałam) zdejmując maskę.
-Romano-chan... Czemu jesteś w domu Josha!?-"BOŻE!!! To ten dzieciak (Liam)! I co ma znaczyć Romano-chan? Dobra czas na kolejne kłamstewko..."
-Widzisz...-zaczęłam oplatając ramiona Smitha.-To mój chłopak.

<Oczętami Josencjusza...(XD)>
-Widzisz... To mój chłopak- powiedziała Ulqliora-san oplatając moją syję.
-U-Ulqliora-san!?- zawołałem oblewając się rumieńcem.
-To prawda?-zapytał niedowierzający Liam.
-Tak.
-Nie!-sprzeciwiłem się "swojej dziewczynie".
-Nie bądź taki nieśmiały. I tak by się domyślił- powiedziała Romanos całując mnie w policzek.-Ale to tajemnica, dotrzymasz jej Liam-kun- dodała białowłosa przesadnie przeciągając sylaby i puszczając oczko do chłopaka. Ten dostał krwotoku z nosa (chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego) i zemdlał.
-I czemuś to zrobiła?-zapytałem wycierając zakrwawioną twarz bruneta.
-W przeciwnym razie by nie uwierzył, a teraz nikomu nie powie że tu mieszkam- wytłumaczyła niebieskooka
-Jak to "mieszkasz tu"?
-Mówiłam ci że nie wracam do domu-powiedziała biorąc moje zeszyty i przepisując.-Ah... Jutro idę do szkoły, więc jeśli nie zdąże przepisywać to zrób to za mnie.
-A czemu miała byś nie zdążyć?-zapytałem.
-Bo niedługo idę do pracy.
-Czemu niby miałbym...
-Proszę-powiedziała dziewczyna wpatrując się we mnie błagalnym wzrokiem.
-N-No dobrze-westchnąłem.
-Dzięki-powiedziała\ Romanos i wróciła do nauki, a jej twarz znów była bez wyrazu...

<Hotel Pokojówek>
Krzątałem się po biurze, a góry dokumentów zdawały się rosnąć. Okazało się, że Ula-chan to zaginiona 16 lat temu córka Rina, który prawie mnie zabił gdy dowiedział się że ją zaliczyłem."Kurdę, nie radze sobie bez niej..." pomyślałem waląc pięścią w biurko, w skutek czego zostałem przysypany przez plik papierów. "Kurwa..."
-Ktoś sobie nie radzi?-usłyszałem znajomy, zimny głos.-Ty naprawdę jesteś idiotą-powiedziała Ulqliora wyciągając mnie spod sterty papierów.
-Ulq-chan!<3-zawołałem przytulając dziewczynę za co zostałem powalony kopniakiem w to co najcenniejsze.-Ała...
-Nie było mnie miesiąc, a ty sobie nie radzisz. Jak dawałeś radę wcześniej, idioto?
-Przestań i pomóż mi z tymi papierami, bo jak nie to cie zwolnię!-jęknąłem z łzami bólu w oczach-pogroziłem.
-I kto na tym straci?-zasugerowała białowłosa podając mi rozsypane wcześniej dokumenty.-Posortuj je, a ja zajmę się resztą.
-Kocham cię Ula-chan! <3
-Bez wzajemności-mruknęła dziewczyna wypisując dokumęty.
-Zimna jak zawsze-marudziłem segregując papiery.-właśnie, spotkałem twojego ojca.
-Co on tu robił!?-zerwała się niebieskooka.
-Szukał cie... - w tym momencie w drzwiach biura stanął czarnowłosy mężczyzna.-O wilku mowa. Witaj Rin.

Hejo kochani!
Mam nadzieje że podoba wam się rozdziałek. :3
Serdecznie pozdrawiam Nikai-san i Toyotę z mojej klasy.
Mam nadzieje, że czekacie na więcej.
Do następnego rozdziału...

piątek, 2 października 2015

Rozdział 9

-Czyli uciekłaś z domu ponieważ ojciec zmusił cie do... Sama wiesz czego i przyszłaś się u mnie schować tak?-zapytał zdezorientowany szatyn. W końcu udało mu się wydusić z Ulqliory informacje, ale nie spodziewał się że jest tak źle.
-Tak, jeszcze coś chcesz wiedzieć?-zapytała dziewczyna z kamiennym wyrazem twarzy.
-Nie...-westchnął Josh.
-W takim razie pożycz mi jakieś ciemne dresy-powiedziała białowłosa.
-Co? Czemu niby miał bym...-Smith chciał się przeciwstawić, lecz dziewczyna już zaczęła się rozbierać. Nie wiedział do czego Romanos jest zdolna więc posłusznie wykonał polecone mu zadanie. Dziewczyna ubrała czarne dresy, tego samego koloru trampki oraz rękawiczki, oraz granatową bluzę.
-Podaj mi nóż-poleciła Joshowi.
-Po co ci nó...-nie zdążył dokończyć pytania, a dziewczyna odcięła kitkę.-Aha...
-Oddaje-powiedziała podając chłopakowi nóż i włosy. Następnie włożyła kaptur na głowę i oznajmując że niedługo wróci zamknęła za sobą drzwi. Josh spojrzał na trzymane w rękach włosy.
-Co ja mam z tym zrobić?-zapytał sam siebie.
Po chwili rozległ się dzwonek do drzwi. Szatyn włożył włosy do kieszeni i poszedł potworzyć.
-Josh!-zawołał Liam rzucając się Smithowi na szyję.
-Liam! Co ci znowu odbija!?-zapytał Josh w tym samym momencie poczuł na ramieniu ciepłe krople. Zabrał przyjaciela do domu i zamykając za sobą drzwi zaprowadził do salonu.
-Napijesz się czegoś?-zaproponował brązowooki. Darkness kiwnął przecząco głową.-Nawet gorącej czekolady z mlekiem i bitą śmietaną (Liam lubi słodycze, a to najbardziej).
-A zrobiłbyś!?-oczy Liama błysnęły radością.
-Jasne, poczekaj chwilę.
-Jesteś ekstra Josh! No to co ten głupi Jin...-bąknął brunet.
-Royal? Co znów zrobił?-dopytywał Josh wyciągając kubki z szafy.
-Nie ogarniałem zadania z angielskiego,a on zaczął wyzywać mnie od idiotów. I nawet powiedział, że pomaganie mi to strata czasu-wytłumaczył niebieskooki. Josh w tym czasie zrobił czekoladę, dla siebie i Liama, i zaniusł do salonu.
-Może dzięki czekoladzie o tym zapomnisz?

<Tymczasem...>
Otarłam usta i nałożyłam maskę na twarz. Spojrzałam na martwe ciało faceta, który przed chwilą próbował mnie z molestować. Głupi zbok miał pecha, bo byłam wyjątkowo głodna. Kiedy już się najadłam poszłam do "swojego" domu. Ojciec zapewne porozstawiał pułapki gdybym miała się włamać, więc weszłam frontowymi drzwiami. To było tak oczywiste, że aż głupie, ale nie było tam pułapek. Poczułam jego zapach zewsząd. Ten okropny, zepsuty zapach tropiciela. Tak mój ojczulek pracuje jako tropiciel ghuli, a że ja nim jestem to nienawidzi mnie całym sercem. Lecz jestem tylko w połowie potworem więc dowództwo zakazało mnie zabijać dopóki nie sprawiam zagrożenia.
Mimo iż o z n a c z y ł cały dom, wyczułam że go w nim niema i omijając pułapki wparowałam do "mojego" pokoju. Spakowałam to co najpotrzebniejsze i otworzyłam okno z zamiarem wyjścia przez nie. W tym momencie poczułam natężenie znajomego mi smrodu.
-Wróciłaś do taty?-zarechotał złowieszczo mój ojciec.

Hejo kociaki!
Wybaczcie, że nie pisałam ale miałam problemy z netem.
Ale teraz już jest wszystko dobrze i mogę pisać, więc przygotujcie się za wstrząs! :D