niedziela, 8 listopada 2015

Rozdział 11

Rin i Ulqliora wpatrywali sie sobie w oczy. Następnie zmierzyli wzajemnie wzrokiem od góry, do dołu.
-Kim jesteś?-zapytała Ulqliora z kamiennym wyrazem twarzy.
-Nazywam sie Rin Dreyal i jestem twoim ojcem-wytłumaczył mężczyzna. Białowłosa zaśmiała sie ironicznie i usiadła w fotelu.
-Ta jasne, a ja jestem Wróżką Zembuszką-powiedziała wracając do pracy.-Wybacz ale nie mam najmniejszego powodu aby ci wierzyć. Może i mój ojciec jest tropicielem, ale...
-Chodzi ci o tego gnoja który zabił Yuuki?-przetrwał czerwonooki siadając niedaleko Kamit'a.
-Skąd znasz imię mojej matki?-dopytywała dziewczyna nie przestając pracować.
-Powiedzmy, że byłem z nią w bliskim związku.
-To znaczy?-naciskała niebieskooka.
-Byliśmy kochankami- Na te słowa krew zawrzała w żyłach Romanos. "To przez niego ojciec zabił matkę..."pomyślała dziewczyna. Poczuła jak traci kontrole. Jej oczy sie zmieniły (jedno czerwone, a drugie czarno-czerwone) wiec pochyliła głowę. 
-Zabije cię...-warknęła Ulqliora.
-To nie najlepszy pomysł- wtrącił sie Kisuke. -On jest wampirem, nie dasz mu rady...
-Wampir, ha...- mruknęła dziewczyna podnosząc wzrok. -Takiego jeszcze nie jadłam!-po ch słowach rzuciła sie na czerwonookiego mężczyznę. Ten ledwo uniknął ataku. Przyjrzał sie uważnie jej oczą. " Pół ghoul, pół wampir..." Pomyślał dalej uciekając. W końcu doszło do krótkiej wymiany ciosów i wampir wyładował na ziemi. Dziewczyna zbliżała sie do niego powolnym krokiem. Była wściekła i głodna, widział to w jej oczach. Postanowił zastosować podstęp. "Użyje siebie jako przynęty, a kiedy podejdzie wyssie jej krew na tyle aby żyła, ale straciła przytomność..."
-Bon apetit- powiedział wampir rozkładając ręce. Dziewczyna pobiegła w jego stronę, ale zatrzymała sie w połowie drogi.
-Myslisz, ze jestem taka głupia? Nie kpij za mnie- prychnęła białowłosą, a jej oczy wróciły do normy, tak jak ona pracy.-Jeśli masz mi coś do powiedzenia to po pracy.
-Jakaś ty chojna...
-Poprostu chce wiedzieć czy opłaca mi sie zabijanie cię-wtrąciła sie Rinowi w słowo.
-...I wyrozumiała...Ehh... Dobrze, wiec niech Kisuke po mnie zadzwoni-westchnął Dreyal zbliżając się drzwi. -Pa pa-dodał wychodząc. 
Zdenerwowany Kamito wręcz wbijał paznokcie w sofę.
-Czym ty jesteś Ula-chan?-zapytał ostrożnie.
-Chyba ghoulem...-powiedziała Ulqliora podpisujac kolejny dokument.
-Chyba..? To znaczy, tak? Czyli... Żywisz się ludźmi?
-Ograniczam sie do martwych obiadków....
-A mnie zjesz?-przerwał czarnooki.
-A jesteś trupem?- Romanos spojrzała na chłopaka z irytacją.
-Nie...
-Wiec masz odpowiedź-to mówiąc wróciła do pracy. Chłopak podszedł do niej i oparł sie rekami na biurku.
-Ula-chan...
-Co?-warknęła dziewczyna odwracając sie w stronę czarnowłosego. W tym momencie Kamito nachylił sie i pocałował Ulqliorę w usta.
-Kocham cię.
-DO ROBOTY, ZBOCZONY IDIOTO!
-Tak, tak... <3



Ohayo!
Wybaczcie, że tyle zwlekałam, ale nie miałam dostępu do internetu.
Mam nadzieje, żeni to wybaczycie.