poniedziałek, 15 czerwca 2015

Rozdział 6

Josh razem ze swoją paczką jadł lunch na dachu szkoły. Było zimno, ale Liam upierał się aby przyjść i nawet przyniósł koc aby mogli usiąść.
-To po co nas tu ściągnąłeś?-zapytała Aki wgryzając się w ryżową kulkę.
-Właśnie, mogliśmy zjeść w szkole- dodał Lex i wszyscy spojrzeli wyczekująco na Daeknessa.
-No bo... Eh... Ja tak jakby... Martwię się o Romanos-san- wykrztusił z siebie brunet.
-Dlatego nas tu zaciągnąłeś?-zapytała z lekką irytacją Suu.
-Szczerze mówiąc, ja też się martwię. Ulqliora nie wygląda na osobę, która zrywa się z lekcji- wtrącił się Shith do rozmowy.
-Racja. Zważając ja jej oceny musi poważnie podchodzić do nauki- poparł Josha Lex.
-Może jest chora, to się przecież zdarza- Ayasegava lekceważąco machnęła ręką.
-Ale ja bez niej nie przeżyje-zaszlochał  brunet chowając twarz w dłoniach jakby miał się rozpłakać. Josh przysunął się do chłopaka i położył mu dłoń na ramieniu.
-Jeśli chcesz możemy do niej iść-powiedział.
-Serio?!

<hotel>
"Miesiąc, to już miesiąc odkąd jej nie ma. Obraziła się czy co?" rozmyślał Kisuke tonąc w sprawach papierkowych. Zazwyczaj jego słodka Ulq-chan robiła to za niego, ale od jakiegoś czasu nie przychodziła do pracy i nie mógł się do niej dodzwonić."Co ona se wyobraża?!"oburzył się brunet i uderzył pięścią o biurko przewracając pliki dokumentów. W tym samym momencie rozległo się pukanie i do biura weszła pokojówka o czarnych, krótkich do ramion, włosach. Miała błyszczące, fioletowe oczy i różane usta, była ubrana w falbaniasty strój pokojówki i wysokie, czarne kozaki.
-Kisuke-sama, jakiś mężczyzna prosi o spotkanie- powiedziała cicho.
-Jestem zajęty Mimi-chan. Odeślij go do domu.
-Mówi, że był umówiony...
-Kto to?-zapytał Kamito przerywając prace.
-Rin Dreyal.
-Trzeba było tak od razu...!-zawołał brunet zrywając się z miejsca.-Przyprowadź go do mnie.
-Hai!-zawołała czarnowłosa i wyszła z pomieszczenia. Kamito szybko schował dokumenty do szafki i usiadł w fotelu, akurat w tym samym momencie do biura wszedł wysoki chłopak o czarnych włosach i czerwonych oczach przesłonionych ciemnymi okularami w jeansach, czarnej bluzie z kapturem.
-Kope lat Kamito- powiedział łagodnym głosem chłopak.
-Dawno żeśmy się nie widzieli Rin- dodał Kisuke podchodząc do Dreyal'a.
-Więc, czego ode mnie chciałeś?
-Mam do ciebie robote. Musisz wytropić dla mnie pewną osobę.
-Dziewczyne?
-Moją pracownice- Kamito przewrócił oczami.-Zniknęła miesiąc temu.
-Od dawna nic nie jadłem. To będzie sporo kosztować-ostrzegł czerwonooki.
-To nic, dam ci to czego chcesz.
-Ahh... Masz chociaż coś co pomoże ją wytropić?- Czarnooki otworzył jedną z szaf i wyjął z niej dosyć dużą folijke w której znajdował się jakiś falbaniasty materiał. Rin cofnął się o krok z zaskoczeniem i zniesmaczeniem wypisanym na tważy.
-Zkąd ty to wiozłeś?-zapytał, a Kamito wzruszył ramionami. Czerwonooki potrząsnął głową i wziął przedmiot z rąk chłopaka.-Ty zboczeńcu...-westchnął.

Ohhayo minna! Wracam po małej przerwie i szczerze przepraszam za d ł u g o ś ć tego rozdziału, ale z pewnych powodów musiałam usunąć perspektywę naszej białowłosej bohaterki.
Mam nadzieje, że się wam spodobało.
Ulqluiorra. ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz