środa, 18 listopada 2015

Rozdział 12

Ulqliora, tak jak powiedziała, wróciła do szkoły. Nauczycielom powiedziała, że wylądowała w szpitalu z powodu skręconej kostki. W końcu jakoś musiała wytłumaczyć miesięczną nieobecność. I pomyśleć, że przez cały ten czas jej ojciec wykorzystywał ją do... Aby zarabiać.
Współczułem jej. Miała ojca psychopatę, zboczonego szefa, a matka (prawdopodobnie) zmarła. Może właśnie z tego powodu była chłodna dla wszystkich, ale moim zdaniem była po prost samotna.
-Hej Josh...- z obłoków wyrwał mnie głos Lex'a. - Radził bym ci wiać- powiedział wskakując okularnika o rudej czuprynie zmierzającego w moją stroną z srogim wyrazem twarzy. W tym samym momencie mój telefon zawirował informując mnie o otrzymanej wiadomości. A jaj treść brzmiała "Jestem przy wejściu na dach. Przedstawisz mnie swoim przyjaciołom?", a po chwili druga "Jeśli nie i tak masz przyjść!" wstałem jak oparzony.
-Chodźcie ze mną-szepnąłem do mojej paczki. Ci podążyli za mną, a rudzielec (chyba) rezygnował z pogoni za mną.
Idąc po schodach słyszałem zaciekawione szepty moich przyjaciół, a powoli kroki dochodzące z góry. I już po chwili stała przed nami stała niebieskooka dziewczyna o białych włosach.
-Cześć wszystkim- powiedziała Ulqliora lekko się uśmiechając.
-To ją chciałeś nam przedstawić? Przecież wszyscy ją znamy...- powiedziała kpiącym głosem Aki.
-No tak, ale...- zacząłem, ale Romanos zakryła mi usta.
-Mam do was sprawę...-zaczęła. Przygotowałem się na to, iż powie o naszym "związku". -Potrzebuje waszej pomocy.
-Niby czemu mamy ci pomagać?-wtrąciła się Suu. Nie wiem co zrobiła białowłosa, ale wszyscy cofnęli się o krok. -Dobra, o co chodzi?
-W mieście jest łowca, chce się go pozbyć. Wiem gdzie mieszka... Dużo o nim wiem- wyjaśniła szczątkowo. Nie wiedziałem o co chodzi. Liam również wyglądał na zagubionego.
-O-O co chodzi?-zapytałem ostrożnie. Ulqliora puściła mnie uśmiechając się lekko.
-Widzisz, część z naszej grupki zna się na iluzji na tyle, że potrafimy założyć soczewki w taki sposób iż tego nie zobaczysz-wytłumaczyła.
-Aha...-westchnąłem równocześnie z Li.
-A w mieście pojawił się łowca talentów-dodał Lex.
-A my nie chcemy powiadamiać wszystkich o naszych zdolnościach-zakończyła Aki.




Taa... Sorki, że taki krótki, ale nie miałam weny :/

niedziela, 8 listopada 2015

Rozdział 11

Rin i Ulqliora wpatrywali sie sobie w oczy. Następnie zmierzyli wzajemnie wzrokiem od góry, do dołu.
-Kim jesteś?-zapytała Ulqliora z kamiennym wyrazem twarzy.
-Nazywam sie Rin Dreyal i jestem twoim ojcem-wytłumaczył mężczyzna. Białowłosa zaśmiała sie ironicznie i usiadła w fotelu.
-Ta jasne, a ja jestem Wróżką Zembuszką-powiedziała wracając do pracy.-Wybacz ale nie mam najmniejszego powodu aby ci wierzyć. Może i mój ojciec jest tropicielem, ale...
-Chodzi ci o tego gnoja który zabił Yuuki?-przetrwał czerwonooki siadając niedaleko Kamit'a.
-Skąd znasz imię mojej matki?-dopytywała dziewczyna nie przestając pracować.
-Powiedzmy, że byłem z nią w bliskim związku.
-To znaczy?-naciskała niebieskooka.
-Byliśmy kochankami- Na te słowa krew zawrzała w żyłach Romanos. "To przez niego ojciec zabił matkę..."pomyślała dziewczyna. Poczuła jak traci kontrole. Jej oczy sie zmieniły (jedno czerwone, a drugie czarno-czerwone) wiec pochyliła głowę. 
-Zabije cię...-warknęła Ulqliora.
-To nie najlepszy pomysł- wtrącił sie Kisuke. -On jest wampirem, nie dasz mu rady...
-Wampir, ha...- mruknęła dziewczyna podnosząc wzrok. -Takiego jeszcze nie jadłam!-po ch słowach rzuciła sie na czerwonookiego mężczyznę. Ten ledwo uniknął ataku. Przyjrzał sie uważnie jej oczą. " Pół ghoul, pół wampir..." Pomyślał dalej uciekając. W końcu doszło do krótkiej wymiany ciosów i wampir wyładował na ziemi. Dziewczyna zbliżała sie do niego powolnym krokiem. Była wściekła i głodna, widział to w jej oczach. Postanowił zastosować podstęp. "Użyje siebie jako przynęty, a kiedy podejdzie wyssie jej krew na tyle aby żyła, ale straciła przytomność..."
-Bon apetit- powiedział wampir rozkładając ręce. Dziewczyna pobiegła w jego stronę, ale zatrzymała sie w połowie drogi.
-Myslisz, ze jestem taka głupia? Nie kpij za mnie- prychnęła białowłosą, a jej oczy wróciły do normy, tak jak ona pracy.-Jeśli masz mi coś do powiedzenia to po pracy.
-Jakaś ty chojna...
-Poprostu chce wiedzieć czy opłaca mi sie zabijanie cię-wtrąciła sie Rinowi w słowo.
-...I wyrozumiała...Ehh... Dobrze, wiec niech Kisuke po mnie zadzwoni-westchnął Dreyal zbliżając się drzwi. -Pa pa-dodał wychodząc. 
Zdenerwowany Kamito wręcz wbijał paznokcie w sofę.
-Czym ty jesteś Ula-chan?-zapytał ostrożnie.
-Chyba ghoulem...-powiedziała Ulqliora podpisujac kolejny dokument.
-Chyba..? To znaczy, tak? Czyli... Żywisz się ludźmi?
-Ograniczam sie do martwych obiadków....
-A mnie zjesz?-przerwał czarnooki.
-A jesteś trupem?- Romanos spojrzała na chłopaka z irytacją.
-Nie...
-Wiec masz odpowiedź-to mówiąc wróciła do pracy. Chłopak podszedł do niej i oparł sie rekami na biurku.
-Ula-chan...
-Co?-warknęła dziewczyna odwracając sie w stronę czarnowłosego. W tym momencie Kamito nachylił sie i pocałował Ulqliorę w usta.
-Kocham cię.
-DO ROBOTY, ZBOCZONY IDIOTO!
-Tak, tak... <3



Ohayo!
Wybaczcie, że tyle zwlekałam, ale nie miałam dostępu do internetu.
Mam nadzieje, żeni to wybaczycie. 

poniedziałek, 12 października 2015

Rozdział 1 Ekstra

Josh kończył przepisywać ostatni zeszyt, gdy zadzwoniła komórka Lama. Smith odebrał telefon i...
-Gdzie ty jesteś idioto!? Miałeś dzisiaj przyjść na korepetycje! Po co ja szykuje te zadania!?-wrzasnął Jin do słuchawki.
-Eh... Przepraszam, ale Liam śpi-wytłumaczył szatyn.
-Przepraszam. Mógłbyś go obudzić i przekazać, że czekam na niego?
-Dobrze...
-Powiedział ci coś?
-Słucham?
-Czy mówił coś o mnie?
-T-Tak... Liam przybiegł do mnie zapłakany i wszystko mi wytłumaczył. Musisz zacząć nad sobą panować Jin-san- podsumował Smith.
-T-To nie twój interes!-powiedział Royal rozłączając się.
"Dziwny facet... Ciekawe czy każdy bogaty dzieciak się tak zachowuje..." pomyślał chłopak podchodząc do kanapy. Szturchną kilka razy śpiącego na niej Darkness'a. Brunet przetarł oczy i uniusł się na łokciach.
-Josh... Co się stało?-zapytał ospale.
-Jin dzwonił. Kazał przekazać, że czeka na ciebie-wytłumaczył brązowooki. Liam posmutniał. Po tym co Royal mu ostatnio powiedział nie miał ochoty się z nim spotkać, ale nie chciał zdenerwować Jin'a i stracić jedynej szansy na przyjaźń.
-D o b r a , pójdę...-wymamrotał i zabierając swoją torbę wyszedł z domu przyjaciela.
Dom Jin'a znajdował się w apartamentowcu, w centrum miasta. Liam złapał taxi i dotarł tam w mgnieniu oka. W końcu stał przed drzwiami swojego korepetytora. Wziął głęboki oddech i zadzwonił do drzwi, które po chwili otworzyły się i staną w nich rudowłosy okularnik.
-Spóźniłeś się-powiedział chłodnym tonem Royal.
-S-Sumimasen...-wyjąkał Liam mijając gospodarza. Rozebrał się z nawierzchniowych ubrań i udał się do salonu. Tam usiadł przy stole i wyjął z torby karty pracy które Jin kazał mu wykonać. Ten usiadł naprzeciwko niego i dał mu kolejny zestaw zadań, sam zaś zaczął poprawiać zadanie domowe Darkness'a.
-Etto...Wytłumaczysz mi to?-poprosił w pewnej chwili brunet.
-Pokaż- rudzielec usiadł obok niebieskookiego i zaczął tłumaczyć  mu poszczególne zadania.
W końcu skończyli. Liam zaczął się pakować gdy Jin niespodziewanie zapytał.
-Naprawdę płakałeś?
"Kurde, skąd wie? Czyżby się domyślił? Może Josh mu powiedział..."przeraził się Liam.
-Wiesz każdy czasem musi się wypłakać. Ja potrafię czasem płakać bez powodu.... Hehehe...-zaśmiał się nerwowo niebieskooki. I najwyraźniej nie przekonał tym okularnika.-T-To ja już będę szedł. Dziękuje za pomoc...
-Zaczekaj-powiedział Jin łapiąc chłopaka i przytulając.-Przepraszam za to co wcześniej powiedziałem. Byłem zdenerwowany i wyżyłem się na tobie-wytłumaczył czterooki. Liam poczuł jak do jego oczu napływają łzy i powoli ściekają po policzkach. Chociaz nie był smutny, płakał i nie mógł tego zatrzymać.
-Nic się nie stało. Każdy ma gorsze dni- powiedział Darkness posyłając Royal'owi swój najgorętszy uśmiech.

Heja wszystkim mam nadzieje, że mój pierwszy rozdział na blogu wam się podoba. Ustaliliśmy z Ulquiorrą, że ja zajme się tym wątkiem, a ona tym głównym, czy ciekawszym...
Nazywajcie to jak wolicie.
W każdym bądź razie, pozdrawiam wszystkich czytelników.
Do następnego razu.

sobota, 10 października 2015

Wiadomości

Osoby, ktore były na facebookowej stronie bloga, pewnie już wiedzą więc to informacja dla tych nieświadomych. Mamy na blogu nowego autora. Co prawda to początkujący, ale ma prawdziwy talent (czytałam jego bloga).
Kilka dni temu poprosił mnie o współpracę i zgodziłam sie go przetestować. Tak wiec "Rozdział 11" zostanie napisany przez Yamamoto Hisagiego.
Mam nadzieje, że pomożecie mi w jego ocenie. 
W ankiecie zagłosujecie czy ma zostać, czy nie, ale to dopiero po ukazaniu sie "Rozdziału 11"
Pasuje wam?







Link do FB:
https://www.facebook.com/groups/523416537805728/profile_completion/

środa, 7 października 2015

Rozdział 10

Kroki stawały się coraz głośniejsze. Wyskoczyłam przez okno i w ostatniej chwili uniknęłam ataku. "Skąd ten debil ma bazookę?" pomyślałam łapiąc torbę i spieprzając przed gnojem w las."Kiedyś zabije skurwiela..."
Wróciłam do domu Josha. Gdy tylko przekroczyłam próg wyczułam czyjąś obecność. "Ma gościa..." Postanowiłam udawać sympatyczną, wciągnęłam maskę i gogle motocyklowe po czym wpadłam do salonu udając gangstera.
-Hehehe... Nabrałam was- zaśmiałam się (udawałam) zdejmując maskę.
-Romano-chan... Czemu jesteś w domu Josha!?-"BOŻE!!! To ten dzieciak (Liam)! I co ma znaczyć Romano-chan? Dobra czas na kolejne kłamstewko..."
-Widzisz...-zaczęłam oplatając ramiona Smitha.-To mój chłopak.

<Oczętami Josencjusza...(XD)>
-Widzisz... To mój chłopak- powiedziała Ulqliora-san oplatając moją syję.
-U-Ulqliora-san!?- zawołałem oblewając się rumieńcem.
-To prawda?-zapytał niedowierzający Liam.
-Tak.
-Nie!-sprzeciwiłem się "swojej dziewczynie".
-Nie bądź taki nieśmiały. I tak by się domyślił- powiedziała Romanos całując mnie w policzek.-Ale to tajemnica, dotrzymasz jej Liam-kun- dodała białowłosa przesadnie przeciągając sylaby i puszczając oczko do chłopaka. Ten dostał krwotoku z nosa (chyba nie muszę tłumaczyć dlaczego) i zemdlał.
-I czemuś to zrobiła?-zapytałem wycierając zakrwawioną twarz bruneta.
-W przeciwnym razie by nie uwierzył, a teraz nikomu nie powie że tu mieszkam- wytłumaczyła niebieskooka
-Jak to "mieszkasz tu"?
-Mówiłam ci że nie wracam do domu-powiedziała biorąc moje zeszyty i przepisując.-Ah... Jutro idę do szkoły, więc jeśli nie zdąże przepisywać to zrób to za mnie.
-A czemu miała byś nie zdążyć?-zapytałem.
-Bo niedługo idę do pracy.
-Czemu niby miałbym...
-Proszę-powiedziała dziewczyna wpatrując się we mnie błagalnym wzrokiem.
-N-No dobrze-westchnąłem.
-Dzięki-powiedziała\ Romanos i wróciła do nauki, a jej twarz znów była bez wyrazu...

<Hotel Pokojówek>
Krzątałem się po biurze, a góry dokumentów zdawały się rosnąć. Okazało się, że Ula-chan to zaginiona 16 lat temu córka Rina, który prawie mnie zabił gdy dowiedział się że ją zaliczyłem."Kurdę, nie radze sobie bez niej..." pomyślałem waląc pięścią w biurko, w skutek czego zostałem przysypany przez plik papierów. "Kurwa..."
-Ktoś sobie nie radzi?-usłyszałem znajomy, zimny głos.-Ty naprawdę jesteś idiotą-powiedziała Ulqliora wyciągając mnie spod sterty papierów.
-Ulq-chan!<3-zawołałem przytulając dziewczynę za co zostałem powalony kopniakiem w to co najcenniejsze.-Ała...
-Nie było mnie miesiąc, a ty sobie nie radzisz. Jak dawałeś radę wcześniej, idioto?
-Przestań i pomóż mi z tymi papierami, bo jak nie to cie zwolnię!-jęknąłem z łzami bólu w oczach-pogroziłem.
-I kto na tym straci?-zasugerowała białowłosa podając mi rozsypane wcześniej dokumenty.-Posortuj je, a ja zajmę się resztą.
-Kocham cię Ula-chan! <3
-Bez wzajemności-mruknęła dziewczyna wypisując dokumęty.
-Zimna jak zawsze-marudziłem segregując papiery.-właśnie, spotkałem twojego ojca.
-Co on tu robił!?-zerwała się niebieskooka.
-Szukał cie... - w tym momencie w drzwiach biura stanął czarnowłosy mężczyzna.-O wilku mowa. Witaj Rin.

Hejo kochani!
Mam nadzieje że podoba wam się rozdziałek. :3
Serdecznie pozdrawiam Nikai-san i Toyotę z mojej klasy.
Mam nadzieje, że czekacie na więcej.
Do następnego rozdziału...